 |
|
Czuła się tak jakby ciągle spadała w dół nie mogąc znaleźć w sobie tyle siły, żeby zatrzymać ten monotonny upadek.
|
|
 |
|
Złośliwa, wkurzająca, tupet mająca. Nie akceptujesz? Trudno. Życia mi nie zmarnujesz. Szczera? Pyskata? Mnie to lata. Mów sobie co chcesz. Bo ja jestem kimś. Wiesz? Wkurwiasz się na to co mówię i myślę? Mówisz, że wiesz co jest w moim umyśle? Jestem sobą! A nie tobą.
|
|
 |
|
Potrafię być sobą w tym fałszywym świecie pokazać, że nic o mnie nie wiecie.
|
|
 |
|
Jak tancerka w pozytywce. Budzę zachwyt, a jednak tańczę sama.
|
|
 |
|
Niedoczytana książka, niedopita herbata, bolesne spojrzenia, wstrętna cisza. Nie jestem pewna, czy to szczyt moich marzeń.
|
|
 |
|
Kiedy się mnie bałeś zadzwoniłeś na 997 - zamknęli mnie za kratami. Kiedy rozpaliłam ogień w Twoim sercu, zadzwoniłeś na 998 - ugasili go. Kiedy Ty zraniłeś mnie, zadzwoniłam na 999 - nikt nie przyjechał, a moje serce wykrwawiło się.
|
|
 |
|
Styl pijanego mistrza, manewrującego między blokami.
|
|
 |
|
A teraz leżąc na łóżku i wpatrując się w sufit, zastanawiam się, dlaczego zachowuje się jak rozpieszczony dzieciak, który ma wszystko, a jednak ciągle czegoś mu brakuje - brakuje mu tej cholernej, pierdolonej miłości.
|
|
 |
|
Zamalowane kolorem czarnym serce z ich inicjałami, które kiedyś wyrył scyzorykiem na pniu drzewa. Zagreźdane długopisem jego imię na okładce zeszytu. Wyrwana kartka z pamiętnika, upamiętniająca ich najszczęśliwsze chwile. Podarte fotografie. Gasnące uśmiechy. Zapłakane oczy. Kolejna burza w Jej życiu.
|
|
 |
|
Bez granic, niezamkniętą ramą szlug, mała tajemnica jaźni.
|
|
 |
|
Nauczyła się nie upadać, bo jak raz pierdolnęła o ziemię z piedestału miłości, to jej serce się złamało, a na sumieniu zrobiła rysa.
|
|
 |
|
żądam byś był zawsze! nie potrzebuję Cię na chwilę..
|
|
|
|