 |
|
postoję. popatrzę, jak wchodzisz. udam, że nie czuję, jak witasz mnie pocałunkiem po czym kierujesz się do kuchni, robisz sobie herbatę, mówisz coś, a pod wieczór znów zostawiasz mnie samą. ukryję, jak stopniowo burzysz mój rzekomo poukładany świat.
|
|
 |
|
przyznam, że Cię zdradziłam, lecz oszczędze detali bo gdybyś wiedział z kim, świat by Ci się zawalił..
|
|
 |
|
dzień jest zupełnie inny, gdy zaczyna się od "kocham Cię".
|
|
 |
|
patrze na Ciebie i widzę te niemoralne rzeczy, które moglibyśmy robić.
|
|
 |
|
musisz iść. wbrew przeciwnościom tego świata. idź nawet jak nie masz już do kogo wracać.
|
|
 |
|
Moje zaufanie w stosunku do Ciebie spadło tak nisko, że nawet nie uwierzę Ci jeśli powiesz która jest godzina.
|
|
 |
|
mimo wszystko, nadal nie wiem dlaczego tak bardzo chcę aby był.
|
|
 |
|
i love you so, but why i love you i never know.
|
|
 |
|
Są minuty, w których można przeżyć więcej niż przez całe lata.
|
|
 |
|
na tym świecie są rzeczy dużo ważniejsze od Ciebie ;]
|
|
 |
|
życie, które zamienia mi w bajkę. Jego uśmiech. codzienna 15.15 i 16.16. paranoja.
|
|
 |
|
kumpela poszła po piłkę do siatki, podczas kiedy ja niezdarnie poprawiałam czapkę mikołaja na głowie. podszedł i dzieliła nas już tylko odległość moich dłoni, które trzymałam na wysokości brzucha. - a ja, dostanę coś od Ciebie? - posłał mi uśmiech. - a co byś chciał? - mruknęłam zaczepnie, a zanim się zorientowałam złapał mnie za ręce ściskając lekko. - dużo. dużo bym chciał. - odparł puszczając mnie z uścisku i wracając do rozgrzewki. znów przywrócił mi mętlik w głowie, znów przyprawił o palpitację serca.
|
|
|
|