 |
|
po naszym rozstaniu nie byłam w stanie wysiedzieć w moim durnym pokoju i po prostu płakać. nie mogłam w ten sposób funkcjonować. są wakacje, więc przyjaciółka wyciągnęła mnie na jakąś nieskromną domówkę. nie powiem- trochę przesadziłam, ale kto by na moim miejscu tak nie postąpił? siedząc z piwem na kanapie obok jakiejś pary, która się liże przypominałam sobie chwile z nim. jaka byłam wtedy zajebiście szczęśliwa. że ta chwila, że siedzę wolna i z drugiej strony nawalona nie dorasta do pięt tym chwilom, kiedy byłam z nim. brałam następnego łyka kiedy nagle przed moimi oczyma stanął on. wziął mnie za rękę i powiedział, że mimo wszystko nie da mi się niszczyć. nie odwiózł mnie do domu, bo wiedział, że miałabym przejebane u moich rodziców. zawiózł mnie do siebie i kazał przenocować. oczywiście zaprzeczałam, ale nie mogłam się oprzeć tym jego słodkim niebieskim oczom. więc położyłam się na fotelu w jego pokoju. on powiedział "idź na łóżko, ja pójdę na fotel". / cz. 1 / paktooofoonika
|
|
 |
|
położył się koło mnie i mnie mocno, z całych sił przytulił. "zaśnij"- słodko wyszeptał i dał mi buziaka. / cz. 2 / paktoofoonika
|
|
 |
|
była wtedy przeraźliwie zimna noc, wybiegłam z domu w samej koszuli i z płaczem pobiegłam w stronę jego domu. biegnąc potknęłam się o jakieś coś i się przewróciłam. moja noga krwawiła, a koszula się totalnie rozjebała. kiedy byłam już blisko zaczął padać deszcz. krople łez i krople deszczu idealnie pasowały do mojej twarzy, podkreślały mój dziewczęcy urok. stanęłam przy jego drzwiach, nawet nie musiałam pukać, on już tam był. wziął mnie na ręce, na nogę założył opatrunek, przebrał w ciepłą piżamę i położył na łóżku. po chwili podał mi gorącą herbatę i delikatnie się uśmiechnął. "dziękuję Ci, że jesteś taki opiekuńczy w stosunku do mnie"- powiedziałam. "a czy kiedyś nie byłem?" - zapytał śmiejąc się. w sumie co mogłam odpowiedzieć? zawsze się o mnie troszczył bardziej niż nawet moi rodzice. "zawsze.. byłeś, no właśnie. czemu byłeś? czemu to wszystko tak po prostu odeszło?" - wykrzyczałam z płaczem. a on? on nie odpowiedział nic. / cz. 1 / paktooofoonika
|
|
 |
|
nigdy jeszcze nikogo tak nie kochałam, nikt nie dawał mi jeszcze takiego poczucia bezpieczeństwa, nikt tak czule nie całował mnie w czoło, nikt tak uważnie nie słuchał o głupotach, które wypowiadam, nikt nie zauważał tak mojego wewnętrznego i zewnętrznego piękna, nikt tak słowami nie wyrażał jaka jestem dla niego ważna. jesteś moim osobisty idałem.
|
|
 |
|
"jak to być mogło, że ona i on, razem przez tyle lat, żyli nie wiedząc o swoim istnieniu. no jak? jak to się mogło stać?"
|
|
 |
|
moje serce? bezpieczne, w jego dłoniach.
|
|
 |
|
nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. tak bardzo cieszę się, że Cie mam.
|
|
 |
|
"dzień dobry, kocham Cię"
|
|
 |
|
Przyznaj, ty też myślisz o kimś, o kim powinieneś był dawno zapomnieć .
|
|
 |
|
Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak za Tobą tęsknię. Wciąż nie jestem w stanie uwierzyć, że zostawiłeś mnie tak bez żadnego “żegnam” albo chociaż wytłumaczenia. Po prostu przestałam dla Ciebie istnieć… Teraz ja chcę przestać istnieć.
|
|
 |
|
Wiara i zaufanie to dwie różne rzeczy, zaufanie jest częścia stałą, wiara zaś częściej gaśnie.
|
|
 |
|
KOCHAM CIĘ - to tylko dwa słowa , a znaczą tak wiele...
|
|
|
|