 |
|
jak mówią „koko”, to nie chodzi o Chanel, skminiłaś?
|
|
 |
|
już podjąłem tą decyzję: nie wracam. wiem, że to egoistyczne. przepraszam. mam poprzestawiane, kocham marihuanę.
|
|
 |
|
nie pisz mi smsów, że Ci tęskno i smutno, bo mam w chuju to wszystko i odpalam dziś z wódką. widzę cie, jak przez mgłę, w sumie i nic poza tym.
|
|
 |
|
cd. / nieodwołalnie go straciłam.Zamrożone serce roztrzaskało się na miliard drobnych kawałków.Przeraźliwy krzyk
jego matki i gdzieś kilkaset tysięcy metrów dalej krzyk nowonarodzonego dziecka , no tak cód narodzin. Ktoś stracił
życie ktoś je otrzymał / nacpanaaaa
|
|
 |
|
I stałam tam bez ruchu ledwo trzymając się na nogach.Blada,zapłakana, z podpuchniętymi oczami i pustką wypisaną na twarzy trzymałam za rękę swojego faceta ubranego w czarny garnitur i trzęsącego się jak mała dziewczynka.Czułam chłód tego miejsca,czułam ból,strach i niewyobrażalną tęsknotę.Próbowałam się uspokoić,wyciszyć liczyłam nawet w myślach do 10 ale będąc przy ósemce czułam się jeszcze gorzej.Ksiądz chyba coś mówił nie wiem , nie pamiętam.Organista chyba coś śpiewał, nie wiem , nie dane było mi usłyszeć.Nagle znalazłam się na zewnątrz otoczona przez ciemne bezkształtne postacie niosące w dłoniach wieńce żałobne.'pora się pożegnać'usłyszałam szept tuż nad prawym uchem,spojrzałam w górę a mym oczom ukazały się zielone tęczówki,nawet one nie przyniosły ukojenia,nie tym razem.Zaraz zza tego smutnego spojrzenia dostrzegłam czarną niczym węgiel trumnę wolno opuszczaną ku ziemi.Chyba wtedy wreszcie do mnie dotarło, w końcu się ocknęłam.Straciłam brata, straciłam przyjaciela ,
|
|
 |
|
to tylko brud który miesza mi w głowie
|
|
 |
|
jestem alkoholem, którym się upijasz jak amfetamina robię tobie w głowie miraż zmieniam nastroje i klimat i nie możesz mnie powstrzymać uzależniam cie na dobre, może lepiej nie zaczynać?
|
|
 |
|
fizycznie nieobecni jak ja w szkole nieraz na jakiejś lekcji
|
|
 |
|
nie obchodzą mnie te wszystkie dni, kiedy jest źle, gdy chcę uciekać albo kiedy to ty chcesz uciekać, ja wiem i ty to wiesz, że będziemy na siebie czekać, to coś o przeznaczeniach, których się nie rozłączy, kiedyś będą o nas pisali książki, o miłości w nas, o tym jak mimo przeciwności pokonała czas
|
|
 |
|
szukałem cię przez lata i dzisiaj dla ciebie żyje, bo mnie wciągnie to bagno bez ciebie choć czasem w bagnie podtapiamy siebie
|
|
 |
|
ty za sobą masz drzwi i jeśli chcesz to możesz w każdej chwili wyjść
|
|
|
|