 |
|
jesteś zbyt nieśmiały, by uczucia nazwać o przez usta nie przejdzie Ci nawet dobra prawda
|
|
 |
|
tworzymy schemat, którego nigdzie nie znajdziesz, ponad śmiercią, kiedy czas przyjdzie na mnie
|
|
 |
|
ale mamy swoją szansę, której nie możemy zjebać, życie to gra, w której nie ma "przebacz"
|
|
 |
|
i możemy się krzywdzić - to dowód miłości...
|
|
 |
|
szedłem przed siebie w kuloodpornej skórze, nie brałem pod uwagę zatrzymania się na dłużej, to wszystko było jak na żółtych papierach, nie mogę sobie już przypomnieć skąd się wzięłaś, pamiętam chyba, jak się pierwszy raz rozbierasz......
|
|
 |
|
Szkoda, że nie widzisz jak za Tobą tęsknię.. //bereszczaneczka
|
|
 |
|
Już wiesz, że u mnie nie trudno o obsesję, fazę, schizę czy miłość - nazwij to sobie jak chcesz - ale po chuj pozwalasz mi się zbliżać do siebie, a później nagle znikasz, milczysz, olewasz? //bereszczaneczka
|
|
 |
|
i po co obiecałeś, że odmienisz mój świat? twoje obietnice coś jak obietnice Tuska, masz jeszcze strzępki słodkich kłamstw na ustach, zamykam oczy, chcę być po drugiej stronie lustra
|
|
 |
|
widzę, że mam jeszcze resztę szczęścia pod podeszwą, idę bezszelestnie najbezpieczniejszą ścieżką, pędzę, bo czas lubi spierdalać nam strasznie, wierzę szczerze, że nie zgubi nas naprawdę..
|
|
 |
|
nie obiecam, że nie liczy się dla mnie nic już
|
|
|
|