 |
|
Potrzebuję miłości i uczuć prawdziwych ale wolę nic nie mieć niż mieć coś na niby. ♥
|
|
 |
|
nadzieja - to, co trzymało nas przy sobie. kiedyś. dawno.
|
|
 |
|
- no i słyszę dziwne odgłosy, wyglądam przez okno. ON. jebłam, spodziewałabym się Go wszędzie, ale nie za moim oknem. - obserwuje Cię. - weźweź. - chodź po domu w ciuchach! - oj, dziwne odgłosy! - nie wyglądaj, to Jego ludzie. / rozmowa with friend.
|
|
 |
|
Dziś podchodząć do szafy wyjełam stare baggy,gdzieś na dnie wygrzebałam stara bluze,słuchawki leżały na biurku,myzka jak zawsze w nich grała,zmazałam makijaż uśmiechnełam sie do lustra zdajac sobie sprawe,że przeciez taka byłam jak Cie poznałam.Związałam włosy,ubrałam stare adidasy i wyszłam z domu. czułam że to właśne tego uczucia potrzebowałam.Tej cholernej tesknoty,tych cholernych wspomnień o Tobie.Pomimo iż nie nazwe dziś tego uczucia miłością wiem że ta cholerna tesknota sprawia iż zaczynam sie dusić własnym oddechem,przestaje widzieć,słyszeć i czuć cokolwiek.Staje sie zupełnie obojętna na każdego z nich gdyż szukajac w nich Ciebie. Zdaje sobie sprawe że jesteś jedyny w swoim rodzaju. Wiem, że jestes jedynym facetem który miał nade mna władze. Jedynym facetem który wiedział co mam w głowie,co czuje,co mysle i czego potrzebuje. / ravennn
|
|
 |
|
pierwszy raz tęsknię za szkołą, to takie niepoważne. / ravennn
|
|
 |
|
Połóżmy się. Spójrzmy w niebo. I dajmy ulecieć emocjom. Różnobarwne tasiemki zawiązują mi się na żołądku, wątrobie, lewej komorze serca i prawym płucu. To łaskoczące uczucie jest tak niewiarygodne, że aż prawdziwe. Lubię marzyć latem. Lubię kolor Twoich nietutejszych oczu. / ravennn
|
|
 |
|
miło byłoby znaleźć faceta, który lubi prasować, robić śniadania do łóżka, wypić lampkę czerwonego wina przed snem. ubóstwia wspólne kąpiele, nie ma nic przeciwko kilkugodzinnym wylegiwaniu się przed telewizorem przy tanim romansidle. jednakże mogę poprzestać na Nim - z tą paczką fajek w tylnej kieszeni jeansów, szeroką bluzą i wielgaśnym sercem, które bije tylko dla mnie.
|
|
 |
|
na dobrą sprawę problem nie tkwił w tym, że był tak bezczelny, cholernie arogancki i nie raz płakałam przez Niego po nocach. zwyczajnie nie potrafiłam nie spiąć wszystkich mięśni, kiedy mnie przytulał, nie umiałam swobodnie oddychać, gdy zaczynał mnie całować. mimo Jego zapewnień, że się zmienił - na przestrzeni okresu przez jaki Go poznawałam, stracił moje zaufanie i wciąż bałam się, iż zaraz po odprowadzenie mnie pod dom, a nuż pójdzie do innej.
|
|
 |
|
lubiłam Jego lekko rozchylone wargi, kiedy wypuszczał na moją twarz drażniące ciepło połączone z dymem nikotynowym. lubiłam Jego dłonie, które tak bezwiednie i naturalnie spoczywały na moich biodrach. jednak najpiękniejsze było to beztroskie 'kocham Cię' wypowiedziane z tą charakterystyczną nutą szczęścia w głosie.
|
|
 |
|
też masz czasem ochotę uciec? w między czasie zamknąć za sobą drzwi z przeciągłym trzaskiem i pozasuwać je na wszystkie spusty? zgnieść wszystkie stare rozdziały, po czym wyrzucić je do kosza. zapomnieć. zabić w sobie to, co czujesz.
|
|
|
|