 |
|
To nie powinno się wydarzyć. Oboję o tym wiemy / i.need.you
|
|
 |
|
Często pytałeś dlaczego tak dotykam twoją twarz.
Dlaczego opuszkami palców błądziłam powoli
po twoich policzkach oczach ustach.
Chciałam poznać ją, chciałam znać na
pamięć rysy twojej twarzy.
Nie chciałam jej kiedyś zapomnieć / i.need.you
|
|
 |
|
ukołyszę Cię do snu jeśli
nie będziesz mógł zasnąć,
otrę każdą łzę, która
będzie oznaczała twoje cierpienie,
wystarczy byś poprosił
a ja będę obok. / i.need.you
|
|
 |
|
Nie wiem czy on zdaje sobie z tego sprawę ale dzięki
niemu wiele się o sobie i o świecie dowiedziałam.
Dowiedziałam się, że nie spać całą noc nie jest
czymś trudnym ani ją całą przekłakać. Już wiem
jak smakuję słona cherbata, kiedy płacząć zły
leciały prosto do kubka. Poznałam smak fajek i
alkoholu. Nauczuł jak to jest być zimną, wredną
suką dla innych, krzywdząc ich zgrywając ciągle niedostępną.
Granie na uczuciach w sumie też okazało się łatwe./ i.need.you
|
|
 |
|
Byłam pewna że wiem co to miłość, ale przecież coś
co jeszcze
niedawno dawało nam tyle szczęścia, nagle się skończyło
nie mogło nią być.
Nie wiem już czym jest miłość ani czy isnieje. / i.need.you
|
|
 |
|
'przyjedź do domu na święta'- wyskoczyła nagle podczas rozmowy siostra. zamilkłam na chwilę, próbując wymyślić jakieś sensowne wytłumaczenie. 'nie dostanę wolnego'- powiedziałam, odwracając wzrok. 'pierdolisz, dostaniesz' - siostra wkurzyła się. 'ale Iweta..' - nie dokończyłam, bo przerwała mi. 'Ty się boisz. kurwa,Ty, Żaklina, Ty się boisz?!' - nie mogła wyjść z podziwu. wzięłam głęboki oddech, po czym cicho powiedziałam: 'boję się. jak cholera się boję. i Jego, i siebie, i tego wszystkiego..' - bo to tak na prawdę chyba jedyny powód, dla którego nie chcę przyjechać na święta do Polski. bo co niby mam mu powiedzieć? bo niby jak spojrzeć mu w oczy? bo jaką podjąć decyzję? || kissmyshoes
|
|
 |
|
rozpierdalasz mi głowę. tak maskymalnie jak to tylko możliwe. budujesz we mnie wątpliwości, i wyrzuty sumienia. mieszasz - jak nigdy wcześniej.. || kissmyshoes
|
|
 |
|
było jakoś kilka dni przed moim maturami. odebrałam ze szpitala przyjaciela, który ledwie wygrzebał się ze swojego stanu, po tym jak trafił na oiom, połamany, poobijany i nieprzytomny. wyszliśmy przed szpital, i na chwilę się zatrzymaliśmy. przyjaciel zaciągnął się powietrzem mówiąc,że dopiero teraz zaczął doceniać życie.'czyli już koniec z biciem?'-zapytałam, z nadzieją. 'definitywny'-odpowiedział. ucieszyłam się, przytulając Go mocno. 'chociaż... jest jeden wyjątek'- powiedział, lekko się uśmiechając. 'jaki?'- zaciekawiłam się. ' Ty. za Tobą, i dla Ciebie wlezę ponownie do klatki,choćby nie wiem co' - powiedział, całując mnie w policzek. uśmiechnęłam się sama do siebie, nic nie odpowiadając. od zawsze wiedziałam, że jest tym człowiekiem, któremu mogęnufać stuprocentowo, i który zawsze będzie przy mnie, bez względu na okoliczności. || kissmyshoes
|
|
|
|