 |
|
nie martw się nasze życie, nasz cel, ich frustracja, zawsze z tobą, za szczere słowo ogień
|
|
 |
|
jestem z tobą, nawet gdy obok Ciebie tu nie ma
|
|
 |
|
Czasami myślę czy pamiętasz mnie jeszcze, w sumie jest mi to dziś obojętne bo tylko czuję pustkę.
|
|
 |
|
kiedy powiedział jej, że miał na drugą zmianę do roboty, wczoraj, dlatego nie zadzwonił do wieczora, i może w tym było prawdy trochę bo miał na drugą, ale nie zmianę tylko ochotę
|
|
 |
|
wolę słuchać siebie sam, kiedy widzę ich moje słowa są dla nich głuche
|
|
 |
|
i znów, nie wiem czy wierzyć mu bo zawsze jak przyjeżdża na balkonie kopcicie we dwóch
|
|
 |
|
cóż za pogoda, może pójdziemy na spacer, żono? złapać trochę słońca, podelektować się tych kwiatów wonią
|
|
 |
|
Są takie telefony, przed którymi chce się napić. Są takie, że w ogóle nie chcę podnosić słuchawki. Jeśli coś się pieprzy - odwiecznym prawem serii. W złym czasie i w złym miejscu być: Anders Breivik.
Cuda mają to do siebie - zdarzają się innym. Kłamstwa mają to do siebie - dotykają niewinnych.
|
|
 |
|
o wszystkim i o niczym piszę pięć po pierwszej, pewnie po to żebyś mówił, że to kiepskie, ale jebać Cię, do wszystkich co widzieli mnie na dnie, TAM JUŻ NIE MA MNIE
|
|
 |
|
tamten z tą, tamta z nim, a ja znowu solo, flaszkę w dłoń, blanta w pysk, czerwone Marlboro
|
|
 |
|
dziś mam dziewięć żyć i mam siedem dych na wieczór, kupię szlugi, pewnie flachę i spróbuję znów nie zapić się, nic nowego, powiesz chciałbym nic tam nie czuć
|
|
 |
|
Ty lepiej się jebnij w ten łeb, potem klęknij i weź
|
|
|
|