 |
|
Nie odczuwam strachu, nie wiem co to gniew.
Krzyk zamieniam w szept, lecz to nie gra roli.
|
|
 |
|
Tu łzy szybkie, ze wstydem ronione przez ojców,
gdy syn znów naćpany wraca z detoksów.
|
|
 |
|
W krzywym zwierciadle odbite ziemskie życie.
|
|
 |
|
Nieuwagi chwila, niekontrolowany poślizg,
w kierownicy żebra i urwane wnętrzności.
|
|
 |
|
kolejna flaszka, w tle trzask szkła obok koleżanka poszła jebać się jak szklanka.
|
|
 |
|
z dupy pytania więc z dupy odpowiedzi.
|
|
 |
|
przecież przyjdzie jeszcze czas że wszyscy wkurwią dziś mnie i wyjdę.
|
|
 |
|
Idę na balkon, w ręku szlug, telefon w drugiej, i napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów, zadzwoniłbym do Ciebie, ale wiem, że tego nie chcesz, wybełkotał, że Cię kocham, tu jest źle i serio tęsknię.
|
|
 |
|
tylko On był w stanie tak na prawdę mnie ogarnąć. tylko On był jedyną osobą w stosunku do której nigdy nie podnosiłam głosu. to On wywoływał uśmiech na mojej twarzy i tłumaczył mi, że życie jest pięknie mimo wszystko. to On krzyczał, gdy byłam smutna i On nie pozwalał mi zamulać. to przy Jego boku czułam, że mogę wszystko - to On podciął mi skrzydła, odchodząc. / veriolla
|
|
 |
|
i może to dziwne - ale z trudem przechodzę obok Jego bloku, modląc się by przypadkiem Jego twarz nie pojawiła się w tym pieprzonym oknie. / veriolla
|
|
 |
|
i chociaż znam swój dom na pamięć, i biegam po Nim z zamkniętymi oczami- zawsze potknę się o ten jeden, pierdolony schodek, o którym zawsze zapominam. / veriolla
|
|
|
|