 |
|
program antywirusowy do serca, proszę.
|
|
 |
|
teraz to ja będę ta obojętną ♥ | choohe .
|
|
 |
|
było, minęło, w sercu pozostało.
|
|
 |
|
wystarczyło, że spojrzał w moje oczy, a już wiedział ile dla mnie znaczy.
|
|
 |
|
zabrał mnie ze sobą, choć wiedział, że powinnam iść w przeciwną stronę. odciągnął od marzeń, pasji, ulubionych smaków, książek, filmów, przyzwyczajeń. zabrał mnie do swojego świata, gdzie w powietrzu kłębiła się woń spalanego tytoniu, a po kątach walali się zapici goście. nie chciał, lecz nieugięcie we łzach dalej prosiłam o Jego obecność.
|
|
 |
|
karcące spojrzenie nauczycieli, urywane wzdychania rodziców, oraz reszty rodziny. zapewnienia, że tak tylko zniszczę sobie życie i przypuszczenia, iż się pogubiłam. zapewne woleliby jakiegoś poukładanego faceta, który ogarnie mnie już na początku vixy, po czym do samego końca bezustannie będzie zabierał mi każdego szluga, czy piwo, jakie wpadną mi w ręce. moje serce? może uzależniło się od nikotyny, może od silnej woni Jego perfum - bez różnicy. był fundamentem na którym budowałam życie.
|
|
 |
|
to była miłość w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie.
|
|
 |
|
przecież nikt nie chce cierpieć 24 na dobę.
|
|
 |
|
zbyt dużo bólu, zbyt wiele cierpień. może i zbyt dużo narzekań na to cholerne życie, ale w tej chwili znajduję się na samym dnie, a tylko wylewanie tego wszystkiego na kartkę pomaga mi chociaż na chwilę się od niego odbić.
|
|
|
|