 |
|
Przecież oni wszyscy mówili, że będą zawsze, że mi pomogą, że mnie nigdy nie opuszczą. Wszyscy mówili to samo, byli tak wiarygodni, a ja im wierzyłam, bo chciałam żeby to było prawdą, ale cholera, nie jest. Mówili, że mogę się zwrócić do nich, bo mnie kochają, że to wszystko będzie tak idealne, bo mamy siebie, ale nic nie jest idealne. Bo ich wszystkich już nie ma, oni nie wrócą, nawet nie chcę żeby wracali, skoro mnie opuścili, nawet nie chcę, żeby wracali ci, co się zabili, bo mam do nich ogromny żal, przez nich popadłam w ciągi, nie potrafiłam sobie poradzić z życiem, zadawałam sobie ciągle pytania czy to ze mną coś nie tak, że wszyscy mnie zostawiają, nic nie było proste, bo co chwile ktoś odchodził, a ja nie chciałam zapełniać tej luki, bo cholera, byłam pewna, że prędzej czy później znów ktoś mnie zostawi. Więc nie mów mi teraz, że zostajesz w moim życiu na zawsze, że będziesz przy mnie, że mnie ogarniesz. Nie kłam, nie teraz, teraz chcę słyszeć tylko prawdę. / believe.me
|
|
 |
|
Chce jego Calvina Kleina i sposobu w jaki na mnie patrzył, chcę znów poczuć jak zamienia mi krew w ogień i zapomnieć o wszystkim, chce z nim jeździć autobusami i zbierać z podłogi porozrzucany wszędzie Men's Health, chcę słuchać jak mówi, jak pyta czy zjadłabym coś co ostatnio ugotował, jak narzeka, upić się i zacząć całować się przy wszystkich popychając go coraz mocniej w stronę ściany, chcę żeby znów wyniósł mnie na rękach z pokoju w chwili gdy ktoś krzywo na nas spojrzy, chce jego oczu, chce wciąż go pytać jak można być nim i nie oszaleć od niesamowitości i widzieć jak wtedy się uśmiecha, chce czuć się tak jak wtedy, czuć, że docenia we mnie nawet najmniejsze rzeczy, że uważa, że jestem niesamowita i że nie może oderwać ode mnie wzroku, chce znowu czuć się tak bardzo we właściwym miejscu i tak bezpiecznie jak z nikim innym, widzieć jak patrzy na mnie gdy jestem potargana, nieogarnięta, smutna, chce tego uczucia pewności,że choćby nawet wszystko się odwróciło to On by został.
|
|
 |
|
To nie my, to nie nasz wina, ależ skąd, to wina świata, ludzi, boga, w którego nawet nie wierzymy, to wina wszystkiego i wszystkich tylko nie nasza, że jesteśmy kurwa mać pojebana młodzieżą, która ma wyjebane, kompletnie nie wie co ze sobą zrobić, nie potrafi okazywać uczuć, ma najebane w głowie, zachowuje się jak pojeby, która nie umie kochać albo została skrzywdzona, dlatego wypycha dziury w sercu używkami, dlatego nie kontroluje już liczby osób z którą spała, dlatego nie może przestać pić czy ćpać, ale nie, to nie my, to nie nasz wina przecież, przecież tak już jest, to jest wina tego świata, tego całego zalewającego nas syfu, podprogowego ścierwa, propagowania stylu życia szmaty, dzikiej młodości, a potem napierdalania do końca życia w pracy, której nawet nie lubisz, tylko po to by mieć za co iść do baru w każdy weekend i zapomnieć na chwile, to nie my, to przez czasy w których żyjemy i przez osoby które nas opuściły, tak się teraz żyje, tak się teraz zapomina, oh tak, na pewno.
|
|
 |
|
Ale proszę Cie, widzisz nikogo w życiu o nic nie prosiłam, żadnego z nich, wiec proszę Cie, wróć do mnie, już na zawsze, kiedyś, obiecaj, że nie zapomnisz, że będę wciąż tak samo ważna, a może ważniejsza niż na początku, niż teraz, obiecaj, że będziesz, że nie będę już musiała patrzeć na innych, udawać że coś mnie z nimi łączy, widzieć jakimi są skurwysynami, a i tak z nimi być, wiedząc, że Ty gdzieś tam jesteś, ale jeszcze nie mogę Cie mieć, wiec proszę, proszę, proszę, musisz, po prostu musisz, jak nie wrócisz to ja zapomnę jak się czuje, zapomnę jak się żyje, zapomnę wszystko.
|
|
 |
|
[1] Oh,to nie tak miało być,przecież miało być idealnie,mieliśmy być tu razem,gdzieś się pogubiłam,gdzieś pomiędzy poniedziałkowym basenem,a wtorkowym treningiem,gdzieś między jednym jointem,a dwoma,gdzieś wśród moich znajomych i Twoich przyjaciół,pomiędzy domówką,a imprezą w plenarze,gdzieś między jedną twarzą,a drugą,gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi butelkami wódki i narkotykami,gdzieś tam jestem ja.I czasem naprawdę żałuję,że nie potrafiłam Ci dać wcześniej szansy,wtedy kiedy była na to pora,naprawdę to mogłoby inaczej wyglądać,a ja teraz nie umierałabym z tęsknoty.Boję się jedynie tego,że jeśli kiedykolwiek dasz mi drugą szansę,jeśli kiedykolwiek pomyślisz 'kurde,naprawdę ją kocham',jeśli kiedykolwiek stwierdzisz,że jednak potrafisz spróbować,to boję się,że do tego czasu nie zdołam siebie odnaleźć,boję się,że znów zjebię,że znów nie będę umiała się w porę ogarnąć,nie pozbędę się całego zioła z szafek,nie odmówię piątkowego jarania,ani sobotniego picia./believe.me
|
|
 |
|
[2] Boję się, że nie bedę się umiała oprzeć pokusie, że znów wchodząc na facebooka zobaczę nowe wiadomości od facetów, których poznałam dzień wcześniej, boję się, że nie zaufasz mi już nigdy, tak jak kiedyś, że już nigdy nie puścisz mnie nigdzie samej z obawy, że Cię zdradzę. Ale wiesz czego najbardziej się obawiam? Że już nigdy, przenigdy nie dasz mi tej jednej jedynej szansy. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że Cię rozumiem i chciałabym Cię jakoś przeprosić, chciałabym to wszystko wytłumaczyć, kurwa, to nie jest Twoja wina, z Tobą wszystko w porządku, to tylko ja, to ja jestem idiotką, że pozwoliłam, żebyś tak po prostu odszedł. I teraz żałuję. Bo tylko Ciebie wspominam w każdej możliwej godzinie. / believe.me
|
|
 |
|
I nagle orientuję się, że jestem całkowicie sama, nie ma Cię przy mnie, właściwie to nigdy nie było i nigdy nie byłeś mój, a ja tylko Twoja, cholera jasna, to wszystko było tylko jebanym złudzeniem, nas nie ma, nigdy nie było i nigdy nie będzie, Ty kochasz kogoś innego, ja na Ciebie nie zasługuję i patrzę w sufit, a w ręce mam Twoją koszulę, ale to przecież nic nie znaczy i chcę iść przemyć sobie twarz, ale nie potrafię, osuwam się na zimne płytki i płaczę otulając się Twoją koszulą, czuję Twój zapach i przypominam sobie Twoje rysy twarzy, Twoje każde zagłębienie, wszystko tak dokładnie pamiętam, chcę Cię mieć tu obok, chcę żebyś mnie kochał, kurwa mać, naprawdę tylko Ciebie pragnę. I słyszę dźwięk smsa, ale nie chcę nawet odczytywać, więc rzucam gdzieś w kąt komórkę, zasłaniam okna roletami i kładę się do łóżka. Nie mam już sił, nie mam ochoty, nie bez Ciebie. / believe.me
|
|
 |
|
Wiesz jak to jest,kiedy z dnia na dzień wszystko się wali?Kiedy rano jest słodko i pięknie,a wieczorem patrzysz na podłogę pod siebie i widzisz ogromną kałużę łez?Wiesz jak to jest uświadamiać sobie w tak krótkim czasie,że to wszystko nie miało sensu?Że zmarnowałam swoje pół roku życia dla Niego.Że poświęciłam zbyt dużo i nic to nie dało.Że w tym samym czasie raniłam dziesiątki facetów,tylko dlatego,że gdzieś w głowie miałam Ciebie,cholera,naprawdę byłeś ciągle przy mnie duchowo.I jeśli pomyślę,że tak duży wpływ miałeś na moje wszystkie decyzje to dziś żałuję.Żałuję,że nie potrafiłam być tak silna,żeby sama ogarnąć to bagno,żałuję,że kiedykolwiek Cię zapoznałam z moim życiem,moimi przyjaciółmi i tak bardzo żałuję,że chciałam byś był cząstką mnie.Bo teraz to wszystko jest bezsensu,a ja swoje życie widzę jedynie na dnie pustej flaszki.Bo w jeden dzień wszystko się zjebało.Bo jesteś idiotą.Bo mnie nie znasz.To jest jak śmierć bliskiej osoby.Bo dla mnie właśnie umarłeś./believe.me
|
|
 |
|
będziemy idealni,będziemy pieprzyć się całymi dniami a potem spalać grube blanty,i będziemy chodzić kompletnie naćpani w środku nocy,środkiem ulicy i popijać tanie wino,albo czystą prosto z butelki.I będziesz trzymał mi włosy gdy będę wymiotować i będziesz pilnował mnie gdy znowu zacznę odpływać.I będziemy kłócić się o kołdrę i o spanie przy ścianie i chuj z tym że w naszej sypialni łóżko stoi na środku,to nieważne.I będziesz robił mi śniadania,a ja postaram się przygotować na obiad coś innego niż zupka chińska wypełniona po brzegi makaronem.I będę stała pod sceną na twoich koncertach i starała nie zwracać się uwagi na te wszystkie napalone szmaty,i będę chowała Ci kluczyki gdy tylko zachcę Ci się ścigać a Ty będziesz łamał wszystkie moje pochowane papierosy.I będę pilnowała twojej siostry a ty oglądał mecze z moim bratem podczas gdy ja z jego żoną będziemy uszczuplały limit waszych kart kredytowych,ale najważniejsze to to że będziemy się cholernie kochać /nacpanaaa
|
|
 |
|
"TRZY DYCHY POSZŁY Z DYMEM, ALE SIĘ UPIERDOLIŁEM"
|
|
|
|