 |
|
poznaj ciemne zakamarki swojej kruchej psychiki, jestem głosem, który powtarza ci że jesteś nikim
|
|
 |
|
czas minął co się stało to się nie odstanie. zbitej szyby poskładać przecież nie jesteś w stanie
|
|
 |
|
byłam głupia i nie mam nastroju, bo dziś siedzę sama w tym pustym pokoju, mam tego dość, problemy na drodze, telefon, słuchawki i buty - wychodzę
|
|
 |
|
to leci dla mych ludzi co mnie leczą dobrym słowem, to dla mojej ekipy, która za mną pójdzie w ogień
|
|
 |
|
chwile dalej całkiem zmienia się sceneria. widzę twarz kobiety w aucie, telefon ją oświetla. wkurwiona z lekka coś agresywnie pisze. może do typa, co miał przyjść, a nie przyszedł
|
|
 |
|
ktoś mnie zranił mocno i widziałem piekło, które przysłoniło mi całe świata piękno. chciałem to naprawić i znowu źle trafiłem, więc nie dziw się, że mogę być zimnym skurwysynem
|
|
 |
|
nie chcę nawet ich oceniać to trudne, ten los nie ma sumienia, życie bywa okrutne, to wszystko jest złudne choć proste z natury. ja znalazłam swój nałóg, który pcha mnie do góry
|
|
 |
|
ileż można obiecywać sobie, że będzie dobrze jednocześnie czując, że nadciąga najgorsze
|
|
 |
|
życie jest zbyt krótkie, żeby przez cały czas ładnie się zachowywać
|
|
 |
|
zabłądziłem wśród tych ulic, brudnych ulic, brudnych tak, że możesz brud przytulić, czujesz?
|
|
 |
|
mówią ze miałem czas, czas na konsekwencje. bo straciłem wiele szans, które trzymałam w ręce
|
|
 |
|
przykryj dłonią moje zdjęcie, poczujesz życia puls. zapragniesz mnie z powrotem, łzy spadną na ziemię. zdusisz w sobie ból, wiesz, znam to pragnienie
|
|
|
|