 |
|
i oby choć jedna z twoich myśli przed snem była tą o mnie. / smacker_
|
|
 |
|
ktoś spytał co u nas, a ja chyba na moment zamarłam. jakich nas ? tych NAS, których nie ma od wielu tygodni ? cholera, mogłabym skłamać i powiedzieć, że wszystko w najlepszym porządku, a potem uśmiechać się sztucznie przez parę kolejnych minut. mogłabym też opowiedzieć w skrócie całą historię, zrobić z ciebie potwora, a z siebie pokrzywdzoną. albo zamilknąć, udając, że nie dosłyszałam pytania. ostatnio jestem całkiem dobra w milczeniu i jeszcze lepsza w udawaniu. / smacker_
|
|
 |
|
Już dawno powinnam się rozkładać i gnić, powinny już zostać ze mnie tylko kości, kurwa powinno mi się wtedy udać, ale nie, życie dobiło mnie ostatecznie, świadomością, że nawet śmierć nie jest dla mnie.
|
|
 |
|
Tyle razy próbowałam zapomnieć, wytrzeć z mózgu wszystko co z Tobą związane, jak ściera się gumką krzywą linie w rysunku, ale nie da się, bo nie jesteś taki jak reszta, bo w moim świecie jesteś tatuażem.
|
|
 |
|
w miejscu, gdzie słońce na co dzień zanika za horyzont, gdzie niebo graniczy z ziemią, a chmury stykają się z trawą, tam ja, i Ty, to prawdziwie wspólne my, przywracając dawny impet, wciąż na nowo, zyskuje sens. / endoftime.
|
|
 |
|
Śniło mi się, że znów mogę z bliska liczyć pieprzyki na Twoich ramionach.
|
|
 |
|
nie rozumiał, czemu nienawidzę ludzi. dziś nienawidzi mnie mocniej, niż ja kiedykolwiek, kogokolwiek. / smacker_
|
|
 |
|
wyrównany schemat, gdy każda z jego wad dla serca jest znikomym szczegółem, małą i zarazem nieistotną przeszkodą, w idealizowaniu go na każdym, kolejnym kroku, czymś nieważnym, na co dzień ogólnie pomijanym. / endoftime.
|
|
 |
|
i to by było na tyle, jeśli chodzi o twoje dawne obietnice, że nie mógłbyś mnie nienawidzić. / smacker_
|
|
 |
|
nie chcę czuć bólu, na wspomnienie twojego zapachu, koloru oczu. nie chcę, żeby to, co kiedyś dawało mi tyle szczęścia, teraz mnie zabijało. / smacker_
|
|
|
|