 |
|
Zawsze pozwałam sobie na więcej niż mogłam w tym związku, to ja miałam prawo wychodzić każdego wieczoru i pić do nieprzytomności ze znajomymi, jemu natomiast robiłam awantury o jedną głupią imprezę raz na kilka miesięcy. To ja pisałam i flirtowałam z innymi, a sama czerwieniałam z zazdrości, gdy tylko jakaś do niego napisała. Kłamałam, zdradzałam, ale kochałam go jak nikt, i choćbym miała możliwość odejścia, nigdy bym go nie zostawiła, dlatego pozwałam sobie na więcej, dlatego jemu wszystkiego zabraniałam, bo nie byłam go pewna, tak cholernie nie byłam pewna jego obecności w moim świecie, jego uczuć, jego ‘kocham’, że drżałam na samą myśl o jakimkolwiek wyjściu, podczas którego jakaś dziewczyna mogłaby się wtulić w jego ramiona, nie byłam pewna, czy następnego dnia, nie usłyszałabym od niego, że to koniec, bo przecież nigdy mu nie wierzyłam, a może nie wierzyłam w to, że z moim charakterem w jego sercu nie zagrzeję na długo miejsca? / ecto?
|
|
 |
|
Gdyby ktoś zapytałby mnie czy chciałabym cofnąć czas odpowiedziałabym, że nie. Wszystko mija i trzeba się z tym godzić. Raz jest lepiej, raz gorzej. Każda sytuacja uczy nas czegoś nowego. Gdybyśmy wciąż się cofali poprzez chęć przeżycia jeszcze raz tych pięknych chwil tracilibyśmy to, co jest przed nami. A przecież może być jeszcze piękniej niż było kiedyś. Nigdy nie wiadomo co nas czeka. Trzeba przeżywać wszytko po kolei. Tak, jak jest nam pisane. Nie możemy się zatrzymywać, cofać. Przecież życie nie na tym polega. Każda malutka chwila, cząstka tych chwil, sytuacji tworzy nas kawałek po kawałku. Jest nieodłączną materią nas. Dzięki nim żyjemy. Zatrzymując się nie pozwalamy samym sobie żyć, iść do przodu. Myśląc wciąż o tym, co było, rozpamiętywując przeszłość cofamy się. A przecież mamy wciąż iśc przed siebie, żeby siebie tworzyć, udoskonalać. Po prostu żyć.
|
|
 |
|
Nie chcę tak. Nie chcę tych wspomnień, jeśli one już nigdy nie mają zmienić się w rzeczywistość. Taką lepszą, bardziej udoskonaloną. Z poprawkami na tych wszystkich załamaniach dróg. Chciałabym znów mieć Ciebie przy sobie. Chciałabym być już pewna, że nigdy więcej tego nie zrobisz. Nie zranisz mnie.Czekanie i rozmyślanie nad tym WSZYSTKIM niszczy mnie po woli, kawałek po kawałku. Ale żyję, bo co innego niby mam zrobić?Z dnia na dzień może i się do tego przyzwyczajam, może i jestem weselsza. Ale nie daj się zwieść, zawsze byłeś, jesteś i będziesz głęboko na dnie mojego serca. Już na zawsze, bez względu na wszystko. Bez względu na to czy może stracimy kontakt. Bez względu na to czy będziemy obydwoje z kimś innym.Pamiętaj, NA ZAWSZE. Do końca mojego życia i jeszcze dłużej.
|
|
 |
|
Mam siłę, by walczyć. Nie mam tylko o co.
|
|
 |
|
Rób ten cholerny bałagan w moim życiu, bądź przyczyną moich łez, wypalanych papierosów, rób co tylko chcesz, ale kurwa bądź przy mnie.
|
|
 |
|
Zdecydowanie za wiele o Tobie myślę. Zbyt często i zbyt intensywnie. Wychodzę z domu z kubkiem herbaty w dłoni, ubieram sukienkę tył do przodu, maluję usta tuszem do rzęs, nie potrafię skupić się na normalnym funkcjonowaniu. Powinieneś czuć się winny. Powodujesz paraliż moich szarych komórek.
|
|
 |
|
czułam się jak w opuszczonym budynku - bo odpowiadając mu 'tak', szłam w zupełną ciemność. i w pewnym momencie ten budynek zaczął się walić - bo za dużo krzyczeliśmy, za bardzo raniliśmy. ale zdołałam uciec, i juz widziałam wyjście, już prawie byłam na zewnątrz, gdy nagle przygniótł mnie gruz - w postaci uczuć, które pojawił się wraz z Jego powrotem. / veriolla
|
|
 |
|
nie wiem co bym bez ciebie zrobiła, ale chyba bym się zabiła.
|
|
 |
|
Z pięćdziesięciu kontaktów na mojej liście komunikatora są już tylko cztery, w tym jeden z nich jakby wygasły. Ludzie odchodzą, mają Cię kompletnie w dupie, a może nawet i nie, po prostu o Tobie zapominają. Nie znaczysz już dla nich nic. Jesteś wart tyle co ogryzek, kiedyś byłeś dorodnym owocem, a teraz gnijesz. I nic na to nie poradzisz. Możesz od czasu do czasu próbować nawiązać kontakt, ale żeby się dogadać, potrzebna jest taka sama wola drugiej osoby, a jeśli jej nie ma w końcu idziesz na tył, milkniesz i umierasz pod warstwą czasu./incalculable/
|
|
 |
|
Mówiąc komuś, że u mnie w porządku, zastanawiam się, czy chcę oszukać innych, czy samą siebie.
|
|
 |
|
Scena znika, Ty zostajesz sam, porywa Cię muzyka, tam urywa się logika i tak przemykasz, do bram – podziwiasz.
|
|
 |
|
w twoich ramionach jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.
|
|
|
|