 |
|
społeczeństwo żyjące w obłudzie, marzące o cudzie
|
|
 |
|
lecz uwierz mi na słowo, nie jest tak kolorowo,
oatrząc na różowo można to i owo przeoczyć
|
|
 |
|
opowiem tu o czymś, o czym zazwyczaj nie mówię bo przecież lepiej gadać, o dobrych rzeczach w sumie
|
|
 |
|
będą łapy w górze, będzie płonąć cała sala, będzie czuć w powietrzu klimat już czuć go z dala
|
|
 |
|
my w oparach skręta, wam opada szczęka, tyle tu tego wszystkiego ze trudno się opamiętać
|
|
 |
|
nie zabraknie tu THC ni procentów,
każdy z nas pragnie w życiu takich momentów
|
|
 |
|
w porywach do 8 stopni w skali Richtera, epicentrum na chacie mózgami poniewiera. z rąk do rąk krążą baty grube jak bazooka, do drzwi zapukaj, jeśli grubej biby szukasz!
|
|
 |
|
dziś pojawią się wszyscy balet szykuje się zakurwisty
|
|
 |
|
pomyliło się, he, i to nawet wiele razy
bo nie jest bez skazy, stąd te blizny i urazy
|
|
 |
|
nie zapominam o tym, że to kocham, dlatego prawdziwości dla gry bronię
|
|
 |
|
i mogłabym mówić ci o bólu, lecz schowam go w kieszeni.
|
|
 |
|
i może lepiej będzie jeśli dziś zostaniesz w domu, zrobisz porządek w szafie i zapomnisz, że istniał Ktoś, kogo nie powinnaś znać.
|
|
|
|