 |
|
"Stój ! Zatrzymaj się !
Pokochaj to, co masz, codziennie
o to walcz."
|
|
 |
|
a przyjaciele?
po prostu ich teraz nie ma
|
|
 |
|
Wiem, miałam zacząć od nowa, ale nie potrafię.
Wspomnienia wciąż tkwią w mej pamięci, nie potrafię od tak na skinienie palca zapomnieć,
wymazać wszystkiego, co siedzi mi w głowie.
Nie potrafię wymazać Cię z pamięci, bo to było najlepsze pół roku w moim życiu,
bo było ono spędzone z Tobą.
|
|
 |
|
Był w jej słowie, myślach, każdym geście..
|
|
 |
|
tylko nie mów, że żałujesz. i tak Ci nie wierzę.
|
|
 |
|
był taki moment, kiedy na twoje 'kocham' odpowiedziałabym,
że ja też. przespałeś ten moment.
|
|
 |
|
'Twój uśmiech jest wplątany w moje myśli
|
|
 |
|
ufać najbardziej na świecie.
|
|
 |
|
w sercu każdego z nas jest mały odpływ ściekowy. kiedy nazbiera się w nim dostatecznie dużo brudu, spływa między kraty, dając nam tym samym ulgę. ale sęk w tym, aby pozwolić sercu na pozbycie się szamba. sęk w tym, aby pogodzić się z nieodwracalnym rozkładem naszych uczuć.
|
|
 |
|
wiedziałam, że jego uczucie jest szczere, kiedy w pierwszej kolejności podarował mi rękaw swojej ulubionej koszuli, aby wymazała go tuszem, kiedy zanosiłam się płaczem, a później prymitywnie wylał na swoje krocze kubek zimnej już kawy, żeby dosadnie udowodnić mi, że jestem ważniejsza od jego ulubionych ubrań i czasu jaki zmarnuje na ich pranie.
|
|
 |
|
miłość zaczyna się wtedy, gdy wybuchniesz przy nim płaczem, a on zamiast zacząć wycierać Twoje łzy, wybuchnie razem z Tobą, wiedząc że dotarło do Was to samo. świadomość synchronizowanego bicia Waszych serc.
|
|
 |
|
najbardziej bolą nasze rozstania, kiedy wiem, że czas się pożegnać, ale zwyczajnie nie potrafię. rzucam się na Ciebie, oplatając nogami i całując po karku proszę, żebyś został chociaż pół godziny dłużej. szlocham Ci w ramię przez świadomość tego jak bardzo boli tęsknota. jak bardzo nienawidzę obserwować parującego kakao ze świadomością, że nie mogę zrobić drugiego kubka dla Ciebie. płaczę, a Ty tylko prosisz, naprzemiennie obdarowując mnie pocałunkami, żebym przestała. - nie wyjdę dopóki nie przestaniesz maleńka. - tak? - odpowiadam, wybuchając jeszcze bardziej spazmatycznym płaczem z nadzieją, że dotrzymasz obietnicy.
|
|
|
|