 |
|
może ona pamięta mnie jeszcze, może tu wejdzie, otworzy okna,
uśmiechem cofnie tą chorą incepcję, obudzę się wreszcie i zniknie koszmar
|
|
 |
|
przechlałem się kurwa do granic, już nie znam się na żartach
|
|
 |
|
nie czuć strachu, nie pożądać co cudze kochać, a światu nie kłaniać się już w ogóle
twardo na ziemi, choć wciąż bujam w obłokach brzydzę się ludzi, a jednak ciągle ich kocham nie chcę myśleć, a nadal się zastanawiam
Nie mam nic, a czuję jakbym wszechświat posiadał
|
|
 |
|
wiedzieć na pewno, że gdzieś tu jesteś i wiesz, że wiesz to i chyba wyjdziesz ze mną
|
|
 |
|
przekraczam granice, między nami przemycam emocje
|
|
 |
|
jak żyjesz, kochanie, beze mnie? dlaczego żyjesz?
|
|
 |
|
za długi był nasz uścisk. dokochaliśmy się do kości.
|
|
 |
|
dzisiaj naprawdę chciałem cię zobaczyć, ale przypomniałem sobie, że od wczoraj już inny na ciebie patrzy.
|
|
 |
|
milczymy, bo nie umiemy więcej sobie dać
|
|
 |
|
"I chyba to już nie ma znaczenia. Ten rozdział już się skończył. Aż do następnej butelki i kolejnego żaru z papierosa. Bo ja zawsze tęsknię."
|
|
|
|