 |
|
Czasami łapałam Go na tym, że przygląda Mi się z boku, uśmiechając się łagodnie jakby sama moja obecność była dla Niego największym skarbem.
|
|
 |
|
Nie umiem powiedzieć czy się kochaliśmy, ale jest pewne, że śmialiśmy się wspólnie, a czy to nic nie znaczy?
|
|
 |
|
nie chciała nic, prócz bycia przy nim. ten naćpany kretyn nigdy tego nie rozkminił.
|
|
 |
|
nigdy nie przegap okazji aby powiedzieć komuś, że go kochasz .
|
|
 |
|
różniliśmy się . i to nas właśnie łączyło .
|
|
 |
|
Wciąż ciężko stawać z łóżka, ubrać się i żyć z tym żalem.
|
|
 |
|
o miłości w ogóle nie mówiliśmy nic.
|
|
 |
|
Są ludzie, z którymi można nie widzieć się dwa dni,dwa tygodnie,dwa miesiące,dwa lata a następnie spotkać się i rozmawiać z nimi ot tak - o wszystkim i o niczym, jakby nie widziało się ich co najwyżej dwie godziny.
|
|
 |
|
przegapiłam okazję, by powiedzieć Ci coś
bardzo zwyczajnego.
|
|
 |
|
nie potrzebuję terapii, przecież zawsze suszę włosy w piekarniku .
|
|
 |
|
byłeś pierwszą osobą, przed którą się otworzyłam. gdy zapytałeś o moje dzieciństwo, nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać. pamiętam miliony miłych chwil. dla wszystkich byłam najcudowniejszą i najpiękniejszą istotką. rozpieszczali mnie. każdego ranka babcia kupowała mi świeże bułeczki i nowe gazetki do czytania. niestety okrutna rzeczywistość dotknęła mnie zdecydowanie szybko. pamiętam, jak ojciec pierwszy raz wyzwał przy mnie matkę. jak pierwszy raz dostałam po twarzy za nic. przecież byłam taka słodka, delikatna i malutka. nasze potrzeby były na ostatnim miejscu. pierdolony samiec alfa. wpadłam w histerię. ubrudziłam Twoją bluzę maskarą. nic nie powiedziałeś. kołysałeś mnie jak małą dziewczynkę, chcąc zastąpić mi ojca, którego straciłam bardzo dawno. zawsze wszystko rozumiałeś. wiedziałeś czego potrzebuję i co czuję w danym momencie. dziękuję.
|
|
 |
|
nieodpowiedzialnie, kolejny raz wybrałam się do mieszkania, w którym nie powinnam przebywać nawet przez sekundę. wtuliłam się w wychudzoną klatkę piersiową i słuchałam tak dobrze znanego mi bicia serca. uspokoiłam się. przywarłam do niego jak najmocniej się dało. znowu pasowaliśmy do siebie. zasypiałam. wystarczyła jego obecność, a noc podarowała mi sen. obudziłam się nazajutrz. nie złamałam się. nasze usta nadal nie złączyły się w pocałunku. te śniadanie, wprost do łóżka. obserwowałam go z oddali. jego wystające obojczyki i żebra, mogłabym policzyć każde. uśmiechał się tak łagodnie. ja nie mogłam. nie chciałam być tylko przyjaciółką, a kimś więcej. jego słońcem. ukojeniem. ostoją. wszystkim.
|
|
|
|