 |
|
Był zawsze i nie mogę mu zarzucić, że zostawił mnie samą. Wystarczył jeden telefon, wiadomość a on był. Ukrywał to ale martwił się, traktował mnie jak małe dziecko, dbał o mnie, przypominał o rękawiczkach zimą i ciepłym szaliku. Bywał wredny, chamski i ranił jak nikt inny ale nigdy nie zostawił mnie samą i nie pozwolił abym została sama z problemem. Ale nie mogłabym trwać dalej w tej znajomości, zniszczałby mnie.
|
|
 |
|
od kilku godzin siedzę bezczynnie, jedynie patrząc martwym wzrokiem na stertę książek i materiałów na jutrzejszy sprawdzian. ze wszystkich sił staram się skupić chociażby jedną myśl na jakimś zadaniu, ale wszystkie kręcą się wokół niego. po raz pierwszy będziemy musieli być obok siebie. boję się. boję się mojej reakcji. już teraz siedzę całkowicie rozbita, nie mogąc uspokoić płaczu. chciałabym się napić, upić, zajebać, kupić porcję, całkowicie stracić nad sobą panowanie, skończyć się, zniszczyć, pociąć. zrobiłabym cokolwiek aby przez chwilę tego nie czuć.
|
|
 |
|
nie znikajcie, już więcej strat nie jestem w stanie ponieść. tu jest mój dom, tu są moje wspomnienia, a w Twoich dłoniach spoczywa moje serce. i co mam poradzić na to, że wylewam dzisiejszej nocy łzy i pragnę Cię tak po prostu, tak, jak kiedyś? za co, czym ja sobie zasłużyłam. nie umiem podjąć żadnej racjonalnej decyzji, kręci mi się w głowie, nie umiem zasnąć. boże, ile jeszcze? muszę dotknąć, muszę. biedne serduszko, cóż może Ci w tej chwili pomóc? na pewno nie zasmażane pierogi, nie koncert bonsona, nie cztery pary nowych spodni, nie malinowa kawa. / pruderia
|
|
 |
|
Czekaliśmy na siebie, jak się okazało, przez całe życie, mamy tak samo popierdolone w głowach, jesteśmy tak samo destrukcyjni, cyniczni i aroganccy, nie traktujemy życia całkiem serio i w zasadzie to nasz związek sprowadza się do stopniowego wyniszczania i wypalania się. Małe, zadymione pokoje, standardowe pytanie o to, co dzisiaj pijemy, laptop, och kochanie, nie wiem, niezbyt znam się na filmach, muzyka, rozmowy o wszystkim, identyczne poczucie humoru, dogryzanie sobie, ale wiesz, ale to z miłości, seks, tak kochanie, lubię być na górze, dużo dobrego seksu, leniwe poranki, dużo miłości o której żadne z nas prawie nigdy, nic a nic nie mówi, rum o 10 rano, piwo o 8, ręka na plecach, bawienie się włosami, śniadania do łóżka, kawa i przeglądanie neta, jeżdżenie po koncertach, leżenie na chodnikach, pocałunki, śmianie się z ludzi, jego ciepłe dłonie, jego przepalony głos, jego wszystko i on, który jest wszystkim tym czego szukałam, a przynajmniej, przynajmniej chciałabym, żeby tak było.
|
|
 |
|
Bez wiary w siebie, nie osiągniesz tego, czego pragniesz.
|
|
 |
|
lubię kiedy jesteś blisko
|
|
 |
|
nie obiecuj mi niczego. najlepiej nie wypowiadaj przy mnie tego słowa. nienawidzę obietnic. nie wierzę w nie. nie jestem w stanie nikomu niczego obiecać, i nie wymagam by ktokolwiek obiecywał coś mi. nikt nie jest pewny samego siebie na sto procent. nikt nie wie czy na pewno będzie tak, jak mówi. brak obietnic jest lepszy. brak obietnic nie niesie za sobą zawodu. brak obietnic mniej boli.
|
|
 |
|
Budzę się w nocy i chodzę na palcach by Cię nie zbudzić. Ciągle tylko zapominam, że śpisz setki kilometrów stąd.
|
|
 |
|
czuję się żałośnie, czekając na wiadomość od Ciebie. po tym wszystkim co mi zrobiłeś. jestem gotowa Ci wybaczyć, pomimo tego, że jeszcze nie przeszło Ci przez myśl, żeby mnie przeprosić.
|
|
 |
|
Za każdym razem kiedy chciałam Cię znienawidzić, przypominałam sobie ile razem przeszliśmy.
|
|
|
|