 |
|
żadne narkotyki, w proszku dopalacze, dzisiaj tylko Tobą pragnienie swoje gaszę
|
|
 |
|
Nie wiem jakim złem bije ode mnie,
że wszystko się jebie mimo, iż jest pięknie
|
|
 |
|
Nie uważasz, że dość śmiesznie wyglądają twe pretensje
Jak śmiesz psie? do mnie? kurwo, do mnie?
Nic z ciebie nie zostanie, kiedy z tobą skończę
|
|
 |
|
widze Cie w progu sali, jesteś w rękach tego typa, ale on Cię nie docenia, on nie wie jak Cię dotykac
|
|
 |
|
choć zawsze widzę Cię, ja nie czuje Cię znów, czekam na mały cud, który mógłby to przerwać,
ci wszyscy obcy wokół myślą, ze mamy wszystko, niech wezmą spokój, zabiorą oczywistość,
chcę usłyszeć głos, nie słyszę go, choć jesteś blisko,
powiedz do mnie, a potem mogę zniknąć, potem mogę zniknąć...
|
|
 |
|
rozmawiamy ze sobą coraz mniej, siebie chciwi
jakby ktoś pomiędzy nami porozstawiał szyby,
na tle własnego świata, dzieci, kwiaty, ryby
bez głębszych wdechów, żyjemy na niby
|
|
 |
|
te kilka słów, które możesz wpuścić pod skórę,
czasem ważą tyle, że mogę tego nie unieść,
to musi być lepsze niż jutro i pojutrze,
chce je tylko usłyszeć, a potem mogę umrzeć
|
|
 |
|
TO PIEPRZONA DEPRESJA CIĄGNIE MNIE POD WODY TAFLE, NIE SŁYSZYSZ MNIE, MÓJ KRZYK JEST NIEMY, CHOĆ CIĄGLE NA CIEBIE PATRZĘ, TE KILKA SŁÓW MOŻE URATOWAĆ DZIŚ, MÓW DO MNIE I NIE POZWÓL MI IŚĆ
|
|
 |
|
nie ma mowy, nie ma słów, nie ma nas, nie ma emocji,
czas muruje usta, oczy tracą blask - bez tego nie mam nic,
bez tego nie ma mnie, jestem pusty,daj mi chociaż sen, a już wiem, że to Ty
|
|
 |
|
kilka ostatnich kroków z Tobą przejdę...
trzymam Cię mocno za rękę, idąc przez tłum nieznajomych, nie możesz się mi zgubić, nie ma mowy!
|
|
 |
|
To moja dobra, nieodłączna znajoma - autodestrukcja
|
|
 |
|
mam wielu wrogów i się kurwa ślizgam. zapalam papieros, do gardła spływa, nikotyny gorycz. nie mam hajsu, mam w chuj problemów, a kolejny papieros to jedyna słodycz
|
|
|
|