  |
|
wiec piję Twoje zdrowie, za dużo, za mocno
piję by zapomnieć, póżniej muszę się ocknąć.
|
|
  |
|
najpierw szalona radość, potem tragiczny finał.
|
|
  |
|
słuchamy od dawnajak melodia plynie,
z nią odpływa szczęście
|
|
 |
|
budzisz się rano a w źrenicach jeszcze resztki wczorajszego słońca. to tęsknota, wiesz?
|
|
 |
|
Stoisz w oknie. Wspominasz. Patrzysz na ten cmentarz. Pamiętasz? Nadzieja umierała ci na rękach
|
|
 |
|
dziś krzyczę głośno bo tak każe smutne serce to list do ciebie którego nie
zamknę w butelce...
|
|
 |
|
Wyłączam ciało, dziś zmysły powiedzą najwięcej *,*
|
|
 |
|
Mimo tego że krytyka spotyka nas stale
To psy szczekają a karawana jedzie dalej...
|
|
 |
|
Czasem myślę gdzie jest kres tej ludzkiej głupoty
Budować na niewiedzy coś - zajebisty motyw
|
|
 |
|
Litery, słowa, sens, zapach papieru
Obce wszechświaty, zaklęty los bohaterów
|
|
 |
|
Czasem żałuję jak chwila leci obok
I nieważne czy jest dobra czy to zakazany owoc
|
|
|
|