 |
|
prawda jest taka, że wszystko się zmieniło. ulegają zmianą miejsca, rzeczy i przede wszystkim ludzie. czasem ciężko odnaleźć się w teraźniejszości, jeśli nie potrafisz dostrzec w niej nawet cząstki bliskiej Ci przeszłości. / tonatyle
|
|
 |
|
dzisiaj, wracając pamięcią do tamtych chwil, zastanawiam się czy tak bardzo brakuje mi samych wydarzeń czy osób w nich uczestniczących. / tonatyle
|
|
 |
|
nie myśl, że zostałeś sam. nie myśl, że zapomniałam na zawsze. nie szukaj we mnie wroga, nie jestem nim. / tonatyle
|
|
 |
|
nie pamiętam jak to jest czuć szczęście. nie potrafię sobie przypomnieć, jak to jest żyć pełnią życia. / tonatyle
|
|
 |
|
po prostu chciałabym być przy Tobie. dotykać Cię, troszczyć się o Ciebie, rozmawiać, wspólnie się śmiać i pokonywać przeciwności. najzwyczajniej, a i tak niemożliwie. / tonatyle
|
|
 |
|
nie chcę żeby ktokolwiek przeze mnie cierpiał, ale mam też serdecznie dosyć własnego bólu. / tonatyle
|
|
 |
|
-Wróć i popatrz: Wyciąłem sobie serce - leży o tam, zobacz. Chcę abyś je wzięła, rzuciła na ziemię i rozdeptała naprawdę mocno. Proszę, zrób to. Nie myśl o tym, że zrobisz to kolejny już raz, a potem znowu znikniesz. Po prostu zrób to. To serce wciąż będzie biło tylko dla Ciebie, nie ważne czy je uderzysz, spalisz, czy zamrozisz. Możesz je pociąć na kawałki i porozrzucać w różnych częściach świata, ale zrób to. Wróć i zabij mnie kolejny raz. Bo wolę umierać codziennie, niż umrzeć raz zraniony i nigdy więcej.
|
|
 |
|
Prolog: Stał samotnie patrząc w dal, otaczała go całkowita ciemność. Ciemność tak gęsta, że nie wiedział już czy naprawdę żyje, czy jego serce wciąż bije. Ale on widział, widział światło w oddali. Malutki punkcik na granicy świata. Przyglądał mu się mając wrażenie, że jest coraz bliżej. To była jedyna oznaka tego, że wciąż przebierał nogami. To światło było jego jedynym wyjściem z ciemności. Jedną jedyną opcją przetrwania. Rozpłakał się jak małe dziecko. Szlochał pamiętając o tym, co zostawił za sobą. Pamiętając ile osób musiało oddać życie, aby dotarł tak daleko. A teraz szedł całkiem sam. Nie wiedział ile minęło czasu. Nawet gdyby jego zegarek jeszcze działał, to było tak ciemno, że nie dałoby się odczytać godziny. A może minęły już dni? Tygodnie? A może lata? Co jeśli tak naprawdę już zawsze będzie szedł w stronę tego światła? Całą wieczność. Wie, co to wieczność. To tak długo jak długo będzie ją kochał, już zawsze. To światło było jego jedyną nadzieją na powrót do niej.
|
|
|
|