 |
|
pamiętam jak w czerwcowy piękny dzień spojrzałam w błękitne, bezchmurne niebo i pomyślałam, że już niedługo będę za tym tęsknić, miałam rację...
|
|
 |
|
tęsknie za niebieskim niebem, słońcem, chodzeniem w krótkim rękawku i trampkach. kiedy mogłam wziąć słuchawki i pójść biegać słuchając Pezeta. Usycham.
|
|
 |
|
dla przyjaciela nie trzeba mieć dołującego opisu na gadu, żeby dowiedział się, że jesteś smutna i jest Ci źle.
|
|
 |
|
niby Go nienawidzisz, a jednak coś ciebie do Niego ciągnie.
|
|
 |
|
Drogi Mikołaju. Słyszysz mnie.?
Na gwiazdkę poproszę tylko Jego serduszko.
|
|
 |
|
- Kkkkkrrrreeeeetttttyyyyynnnnnn!
- Co?
- Nic, klawiaturę czyszczę.
|
|
 |
|
Szukam Cię na każdej przerwie aby móc choć przez chwile na Ciebie popatrzeć, gdy idziesz moje serce zaczyna automatycznie przyśpieszać, gdy tylko się do mnie uśmiechniesz mój humor znacznie się poprawia. Ale mi nie zależy...To tylko chore przyzwyczajenie z którym męczę się od dłuższego czasu...
|
|
 |
|
obiecaj że jutro będziemy w sobie zakochani
|
|
 |
|
"Wiesz..? Chciałabym doczekać dnia kiedy wstanę, wyjdę na ulicę i spojrzę na Ciebie. Ale spojrzę tak inaczej. Nie tak jak teraz. Spojrzę normalnymi oczami, a nie takimi, które przykrywa miłość. Podniosę do góry rzęsy i nie poleją się łzy rozpaczy. A serce nie będzie bić mocniej. I ręce będą mogły opanować drżenie. Chciałabym spojrzeć nie jak zauroczona dziewczyna, ale jak zwykła Twoja koleżanka. A jeszcze bardziej chciałabym doczekać takiego dnia, kiedy zobaczę Ją i Ciebie i się uśmiechnę. Ale nie tak sztucznie, na pokaz. Ale prawdziwie. Prawdziwy uśmiech, bez bólu. Tak. Chciałabym doczekać takich czasów..."
|
|
 |
|
"Co by było gdyby..? Tak, zawsze zadaję sobie to pytanie widząc Ciebie. Wyobrażam sobie wtedy nas całujących się w parku, nas rozmawiających o szkole, problemach z rodzicami, nas, którzy są w sobie okropnie zakochani."
|
|
 |
|
szkoda, że puder nie zakrywa braku mózgu.
|
|
 |
|
jak zwykle co roku obchodziliśmy klasową wigilię. był to dla mnie całkowity bezsens. to składanie życzeń i w ogóle. ale niestety obecność była obowiązkowa. składaliśmy sobie życzenia i dzieliliśmy się opłatkiem. natrafiłam na Ciebie...nie wiedziałam co powiedzieć. w końcu tydzień temu pożarliśmy się na śmierć.-to, taa najlepszego. - no nawzajem. między nami zapadła cisza. spojrzałam Ci w oczy i powiedziałam. - kurwa, kocham Cię. nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, rozumiesz.? jesteś dla mnie wszystkim. a teraz, proszę. możesz mnie wyśmiać. przywykłam.- pff. ty głuptasie!. powiedział, lekko przybijając mnie do ściany, całując i przytulając w obecności wszystkich.
|
|
|
|