 |
|
skup się na tym co kochasz, nie na tym jak to odbiorą.
|
|
 |
|
na pewno znasz takie noce ten destrukcyjny moment,
w którym każda myśl waży grubo ponad tonę.
|
|
 |
|
OK, spytaj siebie co jest warte uwagi, a co nie warte śliny by splunąć.
Co jest płodną myślą, co zużytą gumą...
|
|
 |
|
i obiecaj, że każesz mi się uśmiechać, kiedy tylko zaczną moknąć mi oczy.
|
|
 |
|
jego łobuzerski wyraz twarzy coraz bardziej mnie irytował.
|
|
 |
|
Marnotractwo czasu? Skoro tak to nazywasz, jak dla mnie to była miłość .
|
|
 |
|
Nie dajesz mi zasnąć. To już denerwujące więc przestań co noc do mnie przychodzić i rzucać kamieniami w okno! Choć lubię z tobą rozmawiać w nocy .
|
|
 |
|
Zawsze jest taka godzina za dnia i w nocy, kiedy człowiek jest tchórzem.
|
|
 |
|
a kiedy umrę każę się spalić. sproszkowaną mnie podadzą Ci na złotej tacy, a później wciągniesz mnie jak najtańszą kokę od dilera za rogiem. przecież obiecałeś, że będziemy nierozłączni.
|
|
 |
|
z czasem uda Ci się zmyć z ciała odciski jego palców. gorzej jest z sercem. tam nie dostaniesz się, ani z gąbką ani z żelem pod prysznic.
|
|
 |
|
a gdybym miała świadomość, że wsiadasz na ten pieprzony motor tylko po to, aby ze sobą skończyć, położyłabym się Ci pod koła tak, abyś tego nie zauważył. załatwilibyśmy się oboje za jednym zamachem. przynajmniej nie musiałabym przeżywać tej całej histerii, kiedy dowiedziałam się o Twojej śmierci. żałuję, że przekonałam się na jaką skalę potrafią mi się trząść dłonie i drżeć wargi. że potrafię płakać bez łapania oddechu. wolałabym zginąć wtedy razem z Tobą niż poczuć jak to jest osuwać się na ścianie ze zwykłego niedowierzania we własne nieszeście.
|
|
|
|