 |
|
daj mi przeżyć w miejscu pełnym rozczarowań i szczęścia
|
|
 |
|
lepszy wróbel, w garści niż gołąb na dachu. wiesz co chce powiedzieć.? lepiej, zadowól się, mną, a nie poluj, na tą nieosiągalną, która nigdy nie będzie twoja
|
|
 |
|
potrzebuję uczucia, chociaż troszeczkę. nie w słowach, ale w gestach. w ruchu dłoni, która poprawi spadający na oczy kosmyk, czy pogłaszcze policzek. czy w takim zaborczym objęciu talii i spojrzeniu mówiącym 'nie oddam Cię nikomu
|
|
 |
|
bo przecież nic nie trwa wiecznie, uśmiech też z czasem znika.
|
|
 |
|
po schodach biegną zakurzone uczucia. ukrywały się na strychu.
|
|
 |
|
idę ulicą. deszcz stuka cichutko. uczucie unoszącego się azotu w powietrzu. jest mi dobrze, bo nie jestem sama. idę z deszczem. on nadaje rytm moim krokom
|
|
 |
|
tkam marzenia, ceruję rzeczywistość
|
|
 |
|
Przeklęłam swój los, Który od razu poskarżył się mojemu małemu szczęściu. A ono rozpłakało się i poszło pożalić się do smutku, który uśmiechnął tylko i poprosił przyszłość, aby dała mi porządnie w kość. Już nie przeklinam......
|
|
 |
|
czasami bywają tak bardzo złe dni, że chce się przestać istnieć przynajmniej na moment. wszystko co zrobimy wychodzi nam gorzej niż zwykle. bo przewrócimy kubek z poranną kawą zalewając notatki które robiliśmy pół nocy, bo zgubimy klucze, bo ostatni autobus właśnie nam ucieknie. bo wszystkie rzeczy, które staraliśmy się zrobić dobrze wyszły źle. tak bywają takie dni
|
|
 |
|
najgorzej jest w momentach, w których siedzisz, jesz tonami czekoladę, wypalasz milion świeczek i trzymasz w dłoniach telefon z nadzieją na jakikolwiek odzew od kogokolwiek. to się nazywa samotność, której nie jesteś w stanie przezwyciężyć. włączasz tę samą piosenkę po raz setny i nie widzisz sensu w kilku następnych godzinach, czasami nawet i dniach...
|
|
|
|