 |
|
przyjaciółki bez problemu z nim rozmawiają, ja nie mogę zmusić się do spojrzenia, gdy idzie z naprzeciwka.
|
|
 |
|
wróć do mnie, chwiejnym krokiem i ze szlugą w dłoni, wciąż będąc na haju. tylko proszę cię, wróć...
|
|
 |
|
radość uleciała ze mnie jak powietrze. uśmierciłeś moją osobę.
|
|
 |
|
resztki upadającej nadziei, którą poddałeś ostatecznej próbie.
|
|
 |
|
moje postępowanie już dawno przestało być synonimem dobra. nie alkohol i nie papierosy odzwierciedlają moje uczucia. nałóg ciągnie mnie na dno.
|
|
 |
|
czekając na twój ruch, na powrót, łapię się czego się da. teraz alkohol jest moją prawą ręką, dodając pewności siebie. na chwilę zapominam o twoim istnieniu, w objęciach innego.
|
|
 |
|
naiwna wiara w diametralny obrót wydarzeń, w nadejście szczęścia uproszczonego w twojej postaci.
|
|
 |
|
nie po to dzielę z nim łóżko, by od razu zasypiać.
|
|
 |
|
kochać ciebie to najlepsza i najgorsza rzecz jaka mnie spotkała. całe szczęście, które mi dałeś, odbierasz na nowo, pozostawiając mnie z niczym.
|
|
 |
|
kłóciliśmy się ostatnio dość często . o niego , o osobę , na której niesamowicie mi zależało . myślałam , że to rozumie , że przecież musi zrozumieć . był moim najlepszym przyjacielem , jak mógł tego nie pojąć ? myślałam , że coś się mu odwidziało , że przestał traktować mnie jak siostrę . bo niby czemu mówił mi te wszystkie rzeczy ? żebym poraz kolejny płakała przez faceta ? żebym zerwała z człowiekiem , którego kocham ? po kolejnej awanturze , wykrzyczałam mu wszystko . że to nie tak miało wyglądać , że ta nasza ' przyjaźń ' to zwykły pic na wodę . usiadł wtedy obok , wbił wzrok w podłogę i powiedział , że on po prostu mnie chroni , że nie pozwoli znowu mnie zranić . łzy znowu stanęły mi w oczach , wtuliłam się w jego ogromną szarą bluzę i wyszeptałam ; dziękuję . tak bardzo cieszyłam się z faktu , że mam kogoś , kto jeszcze troszczy się o mnie bardziej niż ktokolwiek inny
|
|
 |
|
denerwował mnie . od dłuższego czasu zachowywał się bardzo dziwnie , unikał nas . a gdy już byliśmy wszyscy razem ? wydawało się , że żyje w innym świecie . nic go nie interesowało . miał gdzieś , że zjadam mu ostatniego batonika czy że perfidnie wypijam jego fantę . pewnego dnia nie wytrzymałam . postanowiłam być tak samo wredna , tak samo obojętna . i wtedy przyszła do mnie nasza wspólna przyjaciółka . powiedziała mi , że jego mama ma raka , że on sobie nie radzi . że przeżywa . nie mówił nam bo po co ? żeby psuć nam całe wakacje ? żebyśmy siedzieli z nim w pokoju i użalali się nad sobą ? poszłam do niego . usiadłam obok i chwyciłam za rękę . nic nie mówiłam , wiedziałam , że nie muszę . bo on potrzebował tylko mojej obecności , obecności kogoś bliskiego . a ja ? ja chciałam , by wiedział , że jest moim przyjacielem i co by się nie działo może na mnie liczyć . zawsze .
|
|
|
|