 |
|
''Wszystko się sypie jak domek z kart.
Nie wiesz co robić przygnieciony beznadzieją.
Zastanawiasz się co jesteś wart.
A w radiu grają właśnie 'Mniej niż zero'.''
|
|
 |
|
''Sny spierdoliły spod powiek już dawno.
Może odpowiesz sobie sam, co je skradło.''
|
|
 |
|
''Spać, jutro wstać i znów to samo.
Codziennie zabija cię ten monotonny amok.''
|
|
 |
|
''Na zawsze oddany, wiem, opłacało się czekać.
Tyle łez wylanych, to przez tą miłość do człowieka.''
|
|
 |
|
''Nie chcę więcej od ludzi nie chcę więcej od Boga.
Chcę mieć Ciebie już blisko.
Chcę mieć Ciebie być ponad tym.''
|
|
 |
|
''Widzę ten czas gdy nie było dla mnie miejsca,
tyle kłamstw w moją stronę, tyle prób złamania serca,
tyle chwil obojętnych, wiem że nie dawałaś rady,
tyle smutku, tyle łez przez nas razem wylanych,
tyle pytań co wybrać? I czy warto?
sama wiesz, kiedyś było dobrze.. Kiedyś.''
|
|
 |
|
''Czasami dobrze wiedzieć, że nie da się już upaść niżej.''
|
|
 |
|
Kiedy ja starałam się zamknąć moje serce, Ty stanąłeś przede mną i zacząłeś je otwierać, tylko zamiast wlać w nie miłość, wlałeś kolejne cierpienia i łzy. Pozostawiłeś wielką szparę która nie chce się zabliźnić, ta rana pozostanie do końca, nawet alkohol jej nie zaleczy.
|
|
 |
|
I to właśnie w nocy najbardziej odczuwasz samotność. Wiesz, że jesteś sama, nie ma przy Tobie nikogo, nikt się nie interesuje nawet czy żyjesz. Wszyscy se przypomną o Tobie jak będą czegoś potrzebowali, ale kiedy Ty kogoś potrzebujesz, nawet zwykłej rozmowy, to nikogo nie ma, no i gdzie ci wszyscy Twoi przyjaciele ? Teraz najbardziej potrzebujesz rozmowy, tylko tyle, świadomości, że masz kogoś na kim możesz polegać, kogoś kto zawsze jest. Ale Tobie zawsze towarzyszy pustka i nicość, jesteś sama, i wysłuchają Cię jedynie cztery ściany.
|
|
 |
|
Coraz ciężej udawać kogoś kim się nie jest, coraz ciężej udawać szczęście, coraz ciężej przyklejać uśmiech do twarzy, coraz trudniej nakładać maskę, coraz trudniej żyć codziennością , okłamując wszystkich że jest okey .
|
|
 |
|
Przez drzwi wchodzi samotność, przez okna wspomnienia, sentymenty i ból. A Ty siedzisz na podłodze i próbujesz utworzyć niewidzialną tarczę, która ochroni Cię przed niezapowiedzianymi gośćmi. Jednak jest za późno, atakują Cię, uderzają z taką siłą, że zaczynasz krzyczeć, tak głośno jak jeszcze nigdy. Poddajesz się, kładziesz na podłodze, wpatrujesz się w sufit, a łzy zastygają w otwartych oczach. Już nie możesz wydobyć z siebie głosu, jedyne co czujesz to przerażenie i ból. Koniec zbliża się powoli, napawając się Twoją bezsilnością.
|
|
 |
|
i może jutro, a może za tydzień. może w przyszłym miesiącu zobaczysz mnie już ostatni raz? może potrąci mnie jakaś kobieta pod wpływem alkoholu, albo przedawkuje kokaine? może jakiś zdesperowany mężczyzna napadnie mnie w parku, podczas czytania jakiejś interesującej książki? może, całkiem przez przypadek ktoś popchnie mnie i uderzę głową w beton? albo lekarz wycinający mi wyrostek popełni jakiś niewielki błąd, po którym się nie obudzę? a może sama pod wpływem długich rozmyśleń zdezynfekuję żyletke, by było higienicznie i wbije ją w żyły? - właśnie dlatego nie mam ważnych planów na jutro.
|
|
|
|