 |
|
-Ej maaała ! -mała to twoja pała , frajerze!
|
|
 |
|
ubóstwia malować swoje paznokcie na krwistą czerwień. nie pogardzi, wypadem na piwo z Twoimi kumplami. kocha zmysłowe szpilki, ale z pełnią zapału oglądnie z Tobą mecz. otwiera okno na oścież, podczas deszczu. w czasie zimy, biega boso po śniegu. nie toleruje świeczek na urodzinowym torcie i kocha gumę balonową. jest wyjątkowa, pełna obłędu. szukająca osobnika, który ją za ten obłęd, pokocha.
|
|
 |
|
w końcu nadejdzie dzień, kiedy będziesz nadgryzała jego ego, jak własną wargę podczas upojnej nocy.
|
|
 |
|
palę, bo muszę być od czegoś uzależniona. kiedyś to Ty byłeś, moją nikotyną powolnie buszującą w moich płucach. dzisiaj, są to papierosy. każdego poranka, biegnę boso, w za dużym swetrze na taras i patrząc na wschodzące słońce, napawam się porankiem. myślę wtedy o Tobie, wiesz? przypominają mi się momenty, kiedy skrupulatnie starałeś mi się wyrwać mojego zabójce z kruchych dłoni, z oczami przepełnionymi troską. martwiłeś się o mnie. a dzisiaj, wbrew Tobie - funduję sobie powolną śmierć. przecież wiesz, że ubóstwiam być bezwzględnie złośliwa, kochanie.
|
|
 |
|
w momentach, kiedy zbiera mi się na wyzwania, powinnam zostawać zakneblowana. do momentu, kiedy przywróci mi racjonalne myślenie.
|
|
 |
|
przytul mnie mocno i powiedz że będzie dobrze.
|
|
 |
|
ile razy jeszcze zasne z tą myślą, że nie tak miało być ?
|
|
 |
|
Ona chciała trzymać go za rękę, a On ją za piersi.
|
|
 |
|
jednak kurewsko mi tego brakuje, wiesz?
|
|
 |
|
Siedziałam zapłakana na ławce -Uspokój się , przestań , nie warto usłyszałam . Odwróciłam się i nie wierzyłam w to co widzę jak Ty możesz kazać mi się uspokoić , mówisz , że nie warto . Przecież to wszystko przez Ciebie!
|
|
|
|