 |
|
teraz nie wiem ile trzeba by zaufać
|
|
 |
|
weź Apap jak jesteś słaby
|
|
 |
|
nic nie jest takie samo, nie jest, jesteśmy inni do granic.
|
|
 |
|
z problemami na barkach, aż ugina się kark
|
|
 |
|
ilu jeszcze ludzi może być nieludzkich?
|
|
 |
|
nie wytrzyma już, trzyma nóż, nie da się zatrzymać, tuż za nią stróż anioł probuję ją zatrzymać i cóż...
|
|
 |
|
tu gdzie szczerość, obłuda, prawda i fałsz prowadzą wojnę ze sobą, cmentarny marsz.
tu gdzie wierność, zdrada, miłość, nienawiść wciąż idą w parach, jedna drugą chce zabić. tu gdzie smutek, radość, ból, ukojenie przychodzą jedno po drugim, przeznaczenie. tu gdzie nie jedna historia kończy się fatalnie, życie to nie spektakl - nie ma próby generalnej.
|
|
 |
|
nadejdzie czas rozliczeń to podziękuję wrogom, tu miłość i nienawiść sypiają wciąż ze sobą. poczekaj kurwa, jeszcze się odkuje, mówię co czuje, niczego nie żałuje.
|
|
 |
|
najebane w mózgach bo życie to kawal gówna.
|
|
 |
|
na krawędzi ja tu stoję, gdy poruszę się, to po mnie...
|
|
 |
|
ogarnij się, olałaś mnie, twoja sprawa, twój wybór, nie umiem zaufać szybko znów, za dużo razy byłam raniona.
|
|
|
|