 |
|
nadchodzą momenty, kiedy niesamowite ciepło oblewa wnętrze Twojego ciała, chcąc ugotować każdy z Twoich organów. serce zaczyna skakać jak wirująca pralka. chcesz krzyczeć, ale odbiera Ci mowę. pragniesz płakać, ale Twoje kanaliki łzowe odmawiają posłuszeństwa. rzucasz się w amoku, nie wiedząc co robić. patrzysz ślepo w jeden punkt, opadając z sił. nie potrafiąc uwierzyć w coś co Cię właśnie spotkało. budzisz się w środku nocy, oblana potem na dywanie, na który upadłaś z niemocy. rękawy brudne od tuszu. pod paznokciami tynk ze ścian. a podniesienie powiek staje się jedną z brutalniejszych rzeczy jakie Cię ostatnio spotkały. wehikuł czasu zabiera Cię do rzeczywistości, teraźniejszości nieusilnie każąc Ci z nią walczyć, wiedząc że nie masz najmniejszych szans bo chociażbyś spłonęła od wewnątrz, paląc każdy z własnych organów począwszy od serca uczucie przerażenia nie spłonie już nigdy.
|
|
 |
|
granica między miłością a nienawiścią jest tą najłatwiejszą do przekroczenia. dlatego kochaj ostrożnie, nienawidź doszczętnie.
|
|
 |
|
siedzę w kącie i milczę. zostaw mnie. nie narzekam. tylko niebo mi się sypie./def.milosci
|
|
 |
|
Wiesz, dziś się snuję, po ruinach które zbudowałem,
To smutny finał, wyrwij zemnie kamień,
Wina w oceanie łez, weź nakarm sercem szaniec
I tylko cisza, wiesz, tylko cisza pozostaje w nas
|
|
 |
|
Byłem taki głodny, uniesień, doznań uczuć
Że dziś ktoś moje serce, musi podnosić z bruku,
|
|
 |
|
Skazani na ciszę, przez ból i cierpienie.
|
|
 |
|
Wbite ostrze i nikt nas nie ostrzegł,
a w sercu nas wszystkich na strzępy los drze.
|
|
 |
|
To co masz w sercu niech będzie Twą dumą
|
|
 |
|
Świat ma zakłamane serce i od dawna tu tak jest
Więc ta pogoń po szczęście to jest trauma na starcie
Nim to się zmieni to prędzej spotkasz dauna w Harvardzie
|
|
 |
|
jest ubrana w czerń nic nie robi tylko patrzy
|
|
 |
|
skacowane ramiona i nogi..
|
|
 |
|
Życie jest wulgarne, to i ja jestem wulgarny
Gdy ból garnę garściami jak skraby
|
|
|
|