 |
|
linie rysowane by ujrzeć siebie. | the lines I draw to look at myself.
|
|
 |
|
gdy wyda się.że wydaje się to wszystko.
|
|
 |
|
znowu znowu znowu chill chill chill, chilluje z ziomami dziś takich chwil chwil chwil nie zapomina się, kapisz? jedna myśl przychodzi mi do głowy, że jutro też bym to najchętniej robił...
|
|
 |
|
jeśli wykluczy się niemożliwe, to, co pozostanie, choćby całkiem nieprawdopodobne, musi być prawdą.
|
|
 |
|
ona posiada już wprawę w pożegnaniach i zakończeniach. z rozczarowaniem, zawodem i gonitwą uczuć.
|
|
 |
|
drżysz gdy łapię cię za rękę, gdy mój szept ociera się o twą szyję.
|
|
 |
|
chciałabym go czytać przed snem, aż mi się będzie rozmywał. aż palce mi się będą gubić w literkach i w końcu zasnę cała w tych jego słowach.
|
|
 |
|
i znowu ten głód nas dziś przyciągnie zamów mnie jak z menu swobodnie.
|
|
 |
|
do mnie mów bo tak najsłodsza staję się i brzoskwiniowy mus z twych słów mnie wypełnia.
|
|
 |
|
dobijam się i sprawdzam czy otwarte, i mówię znów: za duzo słów- za dużo słów na marne.
|
|
 |
|
kusisz zapachami, prowokujesz gestem, wodzisz za mną wzrokiem, namierzasz radarami, jestem jak ruchomy cel, naostrzone zęby, nie polubię Cię!
|
|
 |
|
nie obchodziło Cię czy mam czym oddychać, czy mam po co wstawać z łóżka, czy to bolące coś w mojej lewej piersi nadal bije.
|
|
|
|