 |
|
Kolejny monotonny wieczór. Stos zniszczonych kartek pergaminu oświetlających przez pobladłe światło jarzeniówki pokrywa moje biurko. Spierzchnięta warga drży nierównomiernie wypuszczając powietrze z ust. Oczy zlane już strumieniem łez konają błagając o sen, a ja nadal kartkuje dawne wpisy z pamiętnika. Pojawia się w nich słowo - imię, Twoje imię. Mimowolnie poruszam wolną dłonią wylewając na kartki mokre od łez plamę czerwonego wina. Besztam siebie. Przeklinam samą siebie w duchu jak mogłam być taka naiwna. Tak głupia, tak łatwowierna. Jak tak mogę? W końcu to Ciebie powinnam jebać do białego świtu za tak perfekcyjne spierdolenie mi życia. Jednak nie, nie potrafię. Blokujesz mnie. Choć Cię tu nie ma niszczysz mnie.Zabierasz mi nadzieję na lepsze jutro. / slonbogiem
|
|
 |
|
“ Nie oceniaj ludzi po zachowaniu w tłumie. Poczekaj, aż zobaczysz jacy są w chwili, gdy robi się późno i cicho. ”
|
|
 |
|
Zatruwasz mi powietrze. Dławię się nim. Umieram. / slonbogiem
|
|
 |
|
“ (...) I jeszcze miałem Ci powiedzieć, że jak z Tobą jestem to zawsze jest za mało czasu i jak już musimy się żegnać to czuję się tak jakby ktoś nas rozrywał na pół... ”
|
|
 |
|
Codziennie zastanawiam się co u Ciebie słychać, czy jesteś szczęśliwy, czy za czymś tęsknisz i czy czasem wspominasz. Na dźwięk Twojego imienia czuję dziwny ból, to wszystko chyba przez to, że tak cholernie tęsknie.
|
|
 |
|
Rozpierdala mnie fakt, że przecież mogliśmy.
|
|
 |
|
I chociaż od tak dawna już do mnie nie piszesz, na dźwięk każdej nowej wiadomości zamykam oczy i myślę sobie, a może tym razem to Ty?
|
|
 |
|
przychodzą takie momenty, że żaden wulgaryzm nie jest w stanie określić tego co czujemy.
|
|
 |
|
czas, który spędziliśmy zatrzymam jak fotografię.
|
|
 |
|
Nie odzywasz się, to się nie odzywaj, tylko gdy znajdziesz się w potrzebie, również trzymaj się tego samego.
|
|
|
|