 |
niby minęło już wiele czasu ale czasami dalej wracam do tego co było i już nie wróci...
|
|
 |
"Nocą wszystko jest bardziej. Boli bardziej, czujesz bardziej, myślisz bardziej, umierasz bardziej. Bardziej nie masz sił."
|
|
 |
Myślę, że pewne sprawy się już po prostu nie poukładają, serca nie zrosną, a rany nie zabliźnią. Ty nie zapomnisz, a on Cię nie doceni dopóki nie straci.
|
|
 |
Wzięła dwa kieliszki i 0.7. Usiadła na parapecie. Popatrzyła w gwiazdy, wiedziała, że on też na nie patrzy właśnie w tej chwili, przecież obiecał. Twoje zdrowie - powiedziała po chwili. Chciała napełnić kieliszki, lecz spadły i roztrzaskały się o panele. Jednak nie przeszkodziło jej to w świętowaniu drugiej rocznicy ich rozstania.
|
|
 |
Powinieneś ją przeprosić za wszystko co złe. Powinieneś mocno ją do siebie przytulić i obiecać, że 'kiedyś' nigdy się nie powtórzy, że przyszłość będzie lepsza. Ona na to zasługuję, bo uwierz, że kocha Cię swoim złamanym sercem bardziej niż nie jedna, która kiedykolwiek cię kochała. Przeproś ją, przeproś za łzy, ból w klatce piersiowej, ból duszy i te noce, które płynęły na zapominaniu Twojego uśmiechu i gestów. Przeproś za istnienie, które zadaję tyle cierpienia, pokaż, że ją szanujesz, że doceniasz i bez niej nie ma Ciebie.
|
|
 |
Musisz być silna. Zagryzaj wargi. Zaciskaj pięści. Tłum krzyk, kładąc na głowę poduszkę. Rzucaj doniczkami z okna na przechodniów, żeby odreagować. Ale nie płacz. Nigdy nie wolno Ci uronić łzy. Nie wolno Ci pokazać słabości.
|
|
 |
"Nagle zdajesz sobie sprawę, że wszystko się skończyło. Naprawdę. Nie ma już powrotu. Czujesz to. I próbujesz zapamiętać, w którym momencie to wszystko się zaczęło. I odkrywasz, że zaczęło się wcześniej niż myślisz. Długo wcześniej. I to w tej chwili zdajesz sobie sprawę, że to wszystko zdarzyło się tylko raz. I nieważne jak bardzo się starasz, nigdy nie poczujesz się taki sam. Nie będziesz już nigdy czuć się jak trzy metry nad niebem.
|
|
 |
Ktoś złapał mnie mocno za ramię. Odwróciłam się szybko i spojrzałam na niego pytającymi oczyma. "Porozmawiamy?" Zapytał zdyszany. Obruszyłam się tylko i dalej szłam w swoją stronę. "Błagam. No cholera, proszę Cię!" Zatrzymałam się. Stanął bardzo blisko mnie, tak, że czułam jego szybki i gorący oddech na szyi. "Czego chcesz?" zapytałam chłodno. "Spójrz na mnie." Nie wytrzymałam. "Biegniesz za mną pół drogi, żebym na Ciebie spojrzała?!" Krzyknęłam tak głośno, że przechodnie patrzyli na nas z dezaprobatą. "Tak." Zaśmiałam się sarkastycznie. "Tylko tracę czas." Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam dalej. "Chciałem, żebyś to zrobiła, bo w Twoich oczach widać miłość do mnie." Odwróciłam się znowu. "Miłość? Widzisz miłość?" Z każdym słowem zbliżałam się do niego coraz bardziej. "To dziwne, bo ja, zawsze, gdy patrzę w lustro, w swoich oczach widzę nienawiść. I choć Cię, kurwa, kocham, to nienawidzę bardziej!" Syknęłam. W jego zaszklonych oczach odbijała się moja twarz.
|
|
 |
- Zrobię wszystko, żebyś wróciła. - A co zrobiłeś, żebym została?
|
|
 |
Nie jestem gwarancją iż pokochasz mnie do granic możliwości,nie dam Ci najbezpieczniejszych ramion na świecie,ale może będą to te,w których beztrosko zaśniesz któregoś wieczoru myśląc jedynie o mnie,może nie zagwarantuję,że obudzisz się przy mnie któregoś ranka,ale będę tuż za ścianą szykując Ci śniadanie z przypieczonymi tostami i niedosłodzoną kawą.Może pośród miliona kobiet na świecie,idealniejszych ode mnie będę tą przed którą uklękniesz i poprosisz o rękę.
|
|
 |
Chciałabym do Ciebie zadzwonić, powiedzieć tak po prostu, że tęsknię. Nie wiem, czy to coś znaczy, nigdy nie chciałam niczego Ci niszczyć, chciałam Ci tylko powiedzieć, że tęsknię.
|
|
 |
Nadzwyczajnie cicha noc,prawda?Leżysz pod ciepłą pościelą wpatrując się w martwy punkt na ścianie, dłonie suną zimnymi opuszkami w rozproszonym powietrzu,a Ty powoli zamykasz powieki pragnąc przywołać ją tuż obok.Wyobrażasz sobie pierwsze spotkanie,jej urzekający uśmiech, przyciągające spojrzenie niejednego mężczyzny,a tylko i wyłącznie na Tobie skupione,przypominasz sobie cierpki smak papierosa gdy wpajała w Ciebie wzrok i pamiętasz dokładnie moment gdy na jej widok obudziło się martwe serce,jak zacisnęło się gardło tworząc najcięższy do zniesienia węzeł słów,którymi chciałbyś ją obdarzyć i doskonale wiesz jak miękkie zrobiły się pod ciężarem jej uśmiechu nogi.Krople potu wsiąkają w poduszkę,a chłód przenika do szpiku kości,rzędy żeber paraliżuje znany Ci na pamięć dotyk,tak,widzisz ją.I nagle budzisz się między wskazówkami na dwie strony świata,jesteś tak samo rozdarty pomiędzy jej twarzą pod powiekami,a tęsknotą w sercu,ale śpij,Ona jeszcze wróci,zaśnij kochany,zaśnij.
|
|
|
|