 |
|
tatuś zawsze mówił : jeśli chłopcy Cię nie lubią , są gejami .
|
|
 |
|
rok temu o tej porze też było chujowo .
|
|
 |
|
, ona zrozumiała , że musi o nim zapomnieć . on widząc ją z innym pojął , że ją kocha .
|
|
 |
|
, w udawaniu , że sie nie widzimy , jesteśmy mistrzami .
|
|
 |
|
-czy Ty jesteś o niego zazdrosna ?
-ja ? eee no co Ty... ( 5 minut później ) polubił zdjęcie jakiejś lafiryndy/ articzka
|
|
 |
|
no , ale nigdy nie każ mi wybierać , bo jeszcze wybiorę źle .
|
|
 |
|
przyrzeknij, że nie spóźnisz się o całe życie
|
|
 |
|
mój świat , moje kredki . nie namalowałam Cie ? to wypierdalaj .
|
|
 |
|
Twój głos nagle zniknął i nawet nie było mi specjalnie przykro
|
|
 |
|
GDYBY KÓZKA KWIECIEŃ PLECIEŃ TO BY ŚLIMAK CHUJ CI W DUPĘ .
|
|
 |
|
robiłam wszystko, byleby tylko tego nie czuć. wtapiałam paznokcie w posiniałe już łydki, zagryzłam najmocniej jak potrafiłam wargi, podkurczałam kolana i obejmując je dłońmi powtarzałam uparcie, że za kilka godzin zacznie się dzień i nieznośnie myśli odejdą. miałam wrażenie, że umrę z nadmiaru bólu, strachu, z nadmiaru rozczarowania. każda kolejna łza opowiadała inną historię, pokazywała inny rodzaj bólu, każda miała inne znaczenie. a gdy w końcu pojawił się wyczekiwany sen przywitałam go z uśmiechem. na kilka godzin zabrał mnie do miejsc, gdzie chciałam być, gdzie wszystko szło po mojej myśli.
|
|
 |
|
na pozór jestem silną dziewczyną, idącą pewnie przed siebie, patrzącą trzeźwo na wszystko wokół. makijaż potrafi zdziałać cuda. to jak druga twarz, maska, która ukrywa podkrążone oczy, bladą cerę, wszelkie oznaki zarwanych nocek. nauczyłam się uśmiechać wtedy, gdy tego oczekują, śmiać, gdy jest to wymagane. wystarczy jednak zajrzeć głębiej, przyjrzeć się dokładnie. da się zauważyć smutek, który kryje się w oczach, przyćmiewa doszczętnie ich blask, iskierki, które niegdyś się tliły. przychodząc do domu związuje zniszczone włosy, ściągam maskę i znowu jestem szarą, bezbronną dziewczynką, która straciła wiarę w siebie. znowu nie radzę sobie z nawarstwiającymi się plotkami, z kompleksami i z własną sobą. nie tamuję łez, krzyku, nie ukrywam szpetnych blizn, zdobiących ramiona. znowu jestem tym szarym kaczątkiem, bez krzty wiary w siebie.
|
|
|
|