 |
|
Nie, nie miała w oczach łez. Coś gorszego. Głęboki smutek, taki, przy którym łzy wydają się czymś słabym, nieistotnym.
|
|
 |
|
Najgorsze jest to, że jej łzy nie robiły na nim żadnego wrażenia. Jeszcze tak nie dawno mówił ze kocha, że nie da jej skrzywdzić, a to on sam skrzywdził ją najbardziej. Zadał jej okropny ból, bezlitośnie wbijając nóż prosto w serce.
|
|
 |
|
Kolejny wpis do pamiętnika. Kolejna wypita herbata. Ugryzione jabłko. Otworzony cukierek. Niedokończona rozmowa. Kolejne analizy, wspomnienia, rozmyślania. Kolejny poranek i noc. Tak, dni mijają, a Ciebie wciąż nie ma.
|
|
 |
|
Teraz kiedy mogę Cie stracić, wiem ile dla mnie znaczyłeś od zawsze i nadal znaczysz najwięcej, proszę nie zostawiaj mnie samej.
|
|
 |
|
Wierze w sytuacje co przynoszą lepsze jutro, Bóg da mi znać
Tak myślę wierzę w to i idę dalej,
Chociaż wokół wszędzie brudy, krzywe akcje i skandale
|
|
 |
|
Dziś nie wiem co będzie jutro,
Miłość, trzeba wierzyć zawsze, że wygra.
|
|
 |
|
pierwszy i ostatni raz się poddałam,ten rok był dla mnie cięzki,
to wszystko przez probemy rodzinne i w sumie nie tylko,
moje życie to piekło ale robie co mogę by było troszkę lepiej,
wychodząc z domu zostawiam to w domu,
przy znajomych zapominam,dziękuję.
|
|
 |
|
Kiedyś myślałam , że jeśli będę miała z Tobą zamieszkać to po paru dniach wyląduję w więzieniu za morderstwo , ale odkąd to stało się rzeczywistością , nie wyobrażam sobie by było inaczej. Uwielbiam się przy Tobie budzić , jeść śniadania , wygłupiać się , kłócić , wracać do domu jak na skrzydłach z myślą , że czekasz i tęsknisz . Nie wyobrażam sobie by to wszystko nagle przestało istnieć /r23
|
|
 |
|
'' Nie jestem aniołem chociaż czułam, leczę słowem
Mam marzenia kolorowe jak kwiaty w dni majowe ''
|
|
 |
|
Z łzami w oczach wybiegłam z mieszkania, gwałtownie zatrzaskując za sobą drzwi. Nie mogąc utrzymać równowagi oparłam się o nie i wybuchnęłam spazmatycznym płaczem opadając na ziemię. Dasz radę - powtarzałam, uspokajając się, po czym wstałam i pośpiesznie zbiegłam po schodach. Szlochając kierowałam się w stronę parku, mając przed oczami twarz ukochanego. Dotarłszy na miejsce przystanęłam i odruchowo zamilkłam, uświadamiając sobie, iż jestem tu całkiem sama. Przysłuchiwałam się swojemu niespokojnemu oddechowi, robiąc parę chwiejnych kroków w głąb mroku, po czym oparłam się o drzewo i zakryłam twarz rękoma. Upadłam na ziemię, patrząc na niebo i ciemne korony drzew. Nienawidzę Cię - przeklinałam w myślach, przygryzając do bólu wargę. I kocham - dokończyłam już na głos spokojnym tonem, a łzy odruchowo poleciały mi po policzkach.
|
|
|
|