 |
|
Nie będę za Tobą płakać. W końcu to Ty tracisz to, co najlepsze.
|
|
 |
|
Pewnie nigdy się nie dowiesz, że zabijasz mnie każdego dnia.
|
|
 |
|
Jesteśmy beznadziejni, przelewamy miłość przez kable.
|
|
 |
|
Skłamałabym powiedziawszy że o nim nie myślę.
|
|
 |
|
Nikt nie jest wart Twoich łez...
|
|
 |
|
Nadeszły dni jesiennej beznadziei.
|
|
 |
|
Wiesz bo to jest tak, że ludzie się zmieniają. Po jakimś czasie rozmawiacie ale to już nie to samo, przytulacie się ale już nie czujesz tego bezpieczeństwa. Nastaje problem a ty nie masz kogo spytać o radę bo jedyną osobą, której zawsze mówiłaś był On a teraz boisz się czy czasem nie przeszkodzisz mu gadaniem o pierdołach. Chcesz zrozumieć kiedy tak się zmieniliście i wybuchasz płaczem bo nie potrafisz na to odpowiedzieć, zakrywasz twarz i chcesz się poddać ale nie możesz bo wciąż coś Cię przy nim trzyma być może to miłość albo po prostu boisz się, że już nigdy nie poznasz kogoś tak wspaniałego.
|
|
 |
|
Przechodzisz obok niego, mijasz go szybkim krokiem i spoglądasz na niego kątem oka. W jednej chwili uśmiechacie się, budząc w brzuchu pogrążone w głębokim śnie motylki. Patrzysz na niego analizując każdy jego ruch, pociągniecie nosem czy marszczenie czoła. Masz ochotę przyłożyć sobie prosto w twarz , że jeszcze kiedyś był cały Twój, całe szczęście kryło się w sto osiemdziesięciu pięciu centymetrach wzrostu a teraz nie możesz zrobić nic i czujecie to oboje. Odchodzicie szybko, uśmiech znika z twarzy a serce podchodzi do gardła na myśl o przeszłości. Lubicie się tak zabijać.
|
|
 |
|
Trzymaj gardę, nie rób z siebie frajera. nie możesz przegrać z życiem, rozumiesz?
|
|
 |
|
Nikt nie wie, że go kocham, ta miłość zabija mnie od środka, będę czekać na ten dzień... aż w końcu zniknę gdzieś...
|
|
|
|