 |
|
Z toba szukanie monopolowego nawet o 4 nad ranem może być romantyczne . ; *
|
|
 |
|
Kocham Cie . . . Tak 2 proste słowa , ale raczej nigdy ich od ciebie nie usłysze , to może byc tylko moje marzenie , które wiem , ze i tak sie nie spełni , nigdy .
|
|
 |
|
Pokochałam cie , stałeś sie sensem mojego życia . . . Szkoda , ze ty o tym nie wiesz . . I raczej nigdy sie nie dowiesz . .
|
|
 |
|
Uśmiecham sie , bo musze . Nie znosze pytań ' dlaczego jestes smutna . ? stało sie cos . ? ' . wole udwac kogoś kim naprawde nie jestem , by mieć wreszcie świety spokój . !
|
|
 |
|
Uśmiecham sie , bo musze . Nie znosze pytań ' dlaczego jestes smutna . ? stało sie cos . ? ' . wole udwac kogoś kim naprawde nie jestem , by mieć wreszcie świety spokój . !
|
|
 |
|
Myślę, że gdybyś schował swoją pie.przoną dumę do kieszeni i odważył się powiedzieć, że Ci zależy bylibyśmy szczęśliwi. Szczęśliwi jak cholera.
|
|
 |
|
- Chcesz ze mna chodzić . ? - Gdzie . ? Po bułki do sklepu . ? Nie , dziekuje . Z tym sobie sama poradze . ; )
|
|
 |
|
Uwielbiałam pisać z Tobą , i przezywać emocjonalnie to co akurat napisałeś . Czasami było to coś smutnego , natychmiast zmieniał mi się humor , gdy jednak napisałeś coś śmiesznego zawsze ze śmiechu plułam na monitor . Nie ważne , czy widziałeś to czy nie , zawsze się szczerzyłam gdy z tobą pisałam .. wiesz . ? to chyba znak , że cholernie mi na Tobie zależy ./ nierealne
|
|
 |
|
Tańczę na stole w nieswojej koszulce , piję wódkę wprost z butelki , nie noszę stanika i znowu połamię obcasy wracając do domu nad ranem .
|
|
 |
|
wyrwał jej parasolkę z dłoni i kazał się gonić w deszczu. jej trampki tonęły w kałużach, a włosy kręciły się na wszystkie możliwe strony. - jesteś bezlitosny! - wykrzyknęła z dziecięcym wyrazem twarzy. podbiegł do niej i czule całując w czoło, wręczył parasolkę do dłoni. wziął ją na ręce. niósł ją tak przez całą drogę, aż doszli do jej domu. ściągnął delikatnie jej trampki i położył na kaloryferze. wziął ręcznik i zaczął bezszelestnie wycierać jej włosy. - przepraszam, kochanie. - powiedział, patrząc jej prosto w oczy. - chciałem Cię przygotować ... - na co? wykrztusiła z niezrozumieniem, wypisanym na twarzy. - na moje odejście. - wyszeptał, spuszczając swój speszony wzrok. - na co?! - zaczęła krzyczeć. - spokojnie, kochanie. to był sprawdzian. oblałaś. nie poradzisz sobie beze mnie, zostaję. - odetchnęła z ulgą. wtulając się w Jego muskularne ramiona, wyszeptała, że jeszcze jeden taki numer, a osobiście go zabije. tak dla sprawdzianu.//wrzuc.naa.luz
|
|
 |
|
-Co jest dla Ciebie ważniejsze , Twoje życie czy ja? - Zanim odpowiem, pozwól, że pierwszy Cię o coś zapytam . - W porządku . - Czy jest jakaś różnica, pomiędzy Tobą a moim życiem . ?
|
|
 |
|
Wiesz czego Ci życzę? Okrutnie beznadziejnych dni. Za każde słowo, które skierowałeś z moją stronę, za to, że przybliżałeś się do mnie wbrew wszystkiemu. Przecież nie da się tak łatwo zapomnieć.
|
|
|
|