 |
|
- i znowu słuchasz tej płyty
- tylko tą mam
- jak to, przecież jeszcze kilka dni temu miałaś ich tak dużo
- kilka dni temu miałam tez jego
- ale jaki to ma związek
- taki że tylko tej z nim nie słuchałam.
|
|
 |
|
Spadłem tutaj, by wytykali mnie to tamten, co uleciał z dymem jak spalone ścierwo z wiatrem...
|
|
 |
|
w płuca wciągać błota zapach po stadzie co tu przebiegło mając to miejsce za piekło,
zostanę tutaj chociaż nieludzkim jest być słabym w świecie,
gdzie nie patrzą w dół na dłoń tych, co nie dają rady,
|
|
 |
|
Spadłem jak trup w dół katakumb
aby w ciszy znaleźć sens ten,
w morzach faktów szukać traktu i nie sprzedać się za bezcen,
|
|
 |
|
Spadłem, trzy piętra w dół znów widzę to samo,
zjadłem kęs, popiłem pół, i obudziłem się rano, ciężkostrawna prawda ściska żołądek w maglach
a słowa jak brzytwy podcinają gardła w żartach.
|
|
 |
|
Spadłem na was, spadłem dla was,
spadam nadal by się złamać aby klęknąć,
poczuć ból i zmięknąć jak większość,
aby piękno pękło i rozlało się jak mleko,
|
|
 |
|
Spadłem tutaj i nie pytaj mnie o życie, bo nic nie wiem, stoję niemy między brukiem a wiecznie błękitnym niebem...
|
|
 |
|
Spadłem w bezsens, by sens nadać temu co sensu tu nie ma
|
|
 |
|
-ej będziesz ze mną chodzić? -no nawet pobiegać mogę jak chcesz.
|
|
 |
|
ołów łamie czaszkę, poczuj krew i klękaj,
pamiętasz?razem na zawsze,razem do piekła.
|
|
 |
|
musisz być w jej oczach asem. o niej pomyśleć czasem głową a nie kutasem.
|
|
 |
|
brudne marzenia spełzły na niczym, dla niektórych nic nie znaczą, jak te sny z ulicy.
my wierzymy, że każdy z nich znaczy wiele, nie wierzą nam i mówią na nas marzyciele.
|
|
|
|