 |
|
Moje oczy, uzależnione od twojego widoku.
|
|
 |
|
kotku, mogę tak do Ciebie tak mówić? chodź tu, każdy może się pogubić
|
|
 |
|
patrz na, na niego, jak się męczy, dla nas raczej w planach jest spacer po tęczy
|
|
 |
|
bywa samotna i smutna, byleby tylko przetrwać do jutra
|
|
 |
|
za parawanem imprez i neonów tylko smutek, w katalogu bodźców miłość stała się białym krukiem
|
|
 |
|
Skończyłam próbować. Jeżeli chcesz mnie w swoim życiu, to daj mi znać. Pa.
|
|
 |
|
Gdzie jesteś?
- Na placu zabaw.
- Co Ty, kurwa mać, robisz na placu zabaw o drugiej w nocy?!
- Bawię się życiem, mamo.
|
|
 |
|
Kocham Cię. A teraz wyjdź.
|
|
 |
|
osiedle śpi, mrok nad każdym blokiem, mgła pociera twarz o szyby okien
|
|
 |
|
marzenia przeszły, zgorzknienia, lecz dziś na serio: zostawiam dom pełen lęków, cała noc przede mną
|
|
 |
|
historie przemilczane, zmięte, skreślone, krwiste cumulusy, myśli przez szept rozrzucone
|
|
 |
|
widzę lśnienie oczu, zanim popłyną łzy, czuję przeklęty wir poprzednich dni
|
|
|
|