powoli kończą mi się tabletki a ręce zaczynają mi drżeć. już nie wiem czy to strach czy do śmierci chęć. łykam jedną, druga staje w gardle, myślę sobie, że to koniec w końcu skończę tę męczarnie.
A gdy przyglądam się tym wszystkim 'doświadczonym' trzynastolatkom, zaczynam się zastanawiać, gdzie to dziewczyny zgubiły szacunek do siebie. Chyba poszedł się jebać z rozsądkiem.
racę tlen, czasem wiem, że może go odzyskam. czasem nie, w pogoni ubezwłasnowolnionych. odnaleźć sens, moja przystań, ten wers - to łatwizna. stąd zbiec najtrudniejsza część, by dalej biec.