 |
|
Biegnę do nikąd, choć coś mówi stój
|
|
 |
|
zacząć od zera, zepchnąć w niepamięć ,wszystkie problemy zamurować w ścianie
|
|
 |
|
ciężki charakter, wiem, mam z natury ,ale chcę wierzyć w słońce, nie chcę już wierzyć w chmury.
|
|
 |
|
idzie noc, jest co raz ciemniej i coraz mnie mniej
i wszystko blednie
|
|
 |
|
Kiedyś w łóżku liczba mnoga dziś tylko czteropak .
|
|
 |
|
pamiętam słowa, choć to było dawno temu, jaraj topy, nie tykaj helu, PIERDOL FRAJERÓW.
|
|
 |
|
pytasz gdzie jest wiara? pomińmy to pytanie. ej kochanie ten kawałek traktuj jak ostatni taniec. trzymam Cię w ramionach, ale na koniec wypuszczam, muzyka przestaje grać, gasną światła, nikną usta. sala jest pusta, trzymasz mnie za rękę, ale puszczam Twoją dłoń i nie złapię nigdy więcej. mocno bije serce, lecz nie wymieniamy zdania, więc odwracam się na pięcie odchodząc bez pożegnania.
|
|
 |
|
SILNY JAK NIGDY WKURWIONY JAK ZWYKLE
|
|
 |
|
انت الشمس والقمر ,jesteś słońcem i księżycem.
|
|
 |
|
Serce mówi wyraźnie, to rozum czasem jest głupi
|
|
 |
|
Tylko Ty, żadna dupa, daję słowo
|
|
 |
|
nie wiem, chyba już nie potrafię kochać,
albo gniew ukrył gdzieś miłość w Twoich oczach,
|
|
|
|