przyjdź po mnie. wyciągnij mnie z domu, teraz, na wieczór, na noc, do rana. idźmy gdzieś. niech jesień mrozi nam tyłki, niech nazajutrz spierzchnięte usta pieką od nadmiernej ilości pocałunków. siedząc gdzieś, gdziekolwiek, pokochajmy się na nowo.
miałem 14 lat, spotykałem się z dziewczyną. nie wiem czym to było, nazywałem to 'miłość'. szukałem ukojenia w niej każdego dnia i byłem w stanie oddać wtedy za nią cały świat.