 |
|
Badz! a obiecuje ze zrobie wszystko bys był szczesliwy. /rozmarzona16
|
|
 |
|
nie mam zamiaru się poddawać, chce to ratować. tylko mi pomóż kurwa, bo sama tego nie pociągnę.
|
|
 |
|
jak się aktualnie czuję? jak gówno - beznadziejnie, chujowo i po prostu źle. i nie chodzi tu o stan fizyczny, o to, że musiałam przystopować na kilka dni. to nie to, absolutnie. chodzi o coś w środku - sama nie wiem o co. chodzę smutna - nie ma na mojej twarzy uśmiechu, a oczy co chwila zalane są łzami. i nie chodzi o jakieś głupie hormony, czy pogodę - chodzi o mnie. o to, że czuję się kompletnie bezwartościowa. o to, że się zatrzymałam. niby uciekłam od tego wszystkiego, niby wyjechałam,niby rozwijam się pod każdym względem o jakim mogłam marzyć, a nadal stoję w miejscu. i może to ambicja, nie wiem - ale wiem jedno: nie tak wyobrażałam sobie to 'nowe' życie. nie chciałam tyle smutku i złych emocji, nie chciałam tego.. || kissmyshoes
|
|
 |
|
czasami,zamykając oczy przypomnę sobie głupie czasy,gdy byłam kapryśną lalką,która stawiała sobie dziwne cele,i realizowała je.coś typu:'chcę,to będę mieć'.przychodzi mi wtedy na myśl jeden koleś-nadziany,i idealnie ustawiony na mieście.jedni mówili na to 'mafia',inni nie wypowiadali się,wiedząc,że należy omijać Go i Jego kolegów szerokim łukiem.wtedy też ja,głupia nastolatka wpadłam na pomysł:'a czermu by nie On'.takim dziwnym trafem po paru miesiącach byłam określana mianem tej 'nietykalnej'.Jego kumple odwozili mnie pod szkołę i z niej odbierali,a kolesie spoglądali na mnie tylko kątem oka.śmieszyło mnie to wtedy-bo woziłam się mercedesem z przyciemnianymi szybami,i miałam wszystko czego chciałam,a to tylko dlatego,że miałam taki kaprys.bywałam głupia,dość często-bo owijając Go sobie wokół palca,nie miałam pojęcia,że Jego imię prześladować będzie mnie do dziś. || kissmyshoes
|
|
 |
|
Najtrudniejszą rzeczą jest oglądanie jak ktoś kogo kochasz, kocha kogoś innego/ Plotkara.
|
|
 |
|
Chciałem wylać z siebie zdarzenia z pewnej nocy, moblo stwierdziło jednak że "nie jestem zalogowany" więc wpis poszedł w pizdu, dziękuję, nie potrafię odtworzyć od nowa myśli, słowa sklejam idealnie, lecz tylko raz. dziękuję moblo.
|
|
 |
|
nie mieszaj mi w życiu ponownie, proszę Cię.
|
|
 |
|
A wsiadając do auta nie miałem pojęcia gdzie jechać, nie miałem zamiaru nawet odpalać silnika, to jakoś samo poszło, przekręciłem kluczyk w stacyjce, dźwięk chodzącego samochodu zajął na chwilę moje myśli. Nagle uzmysłowiłem sobie że podjazd zaczyna zatracać się w ciemności. 50, 70, 100, 150, km/h. Mijające domy rozmywały się we mgle. Nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy by zwolnić, a jedyne co by mogło mnie zatrzymać to drzewo czy droga zakończona urwiskiem. Spojrzałem na znak przy moście, ostry zakręt, ograniczenie do 50. Pierdoliłem ograniczenia, poczułem lekki wstrząs, oznaka że most minięty, zakręt, serce podeszło mi do gardła, ściśnięte, wstrzymany oddech wcale nie chciał powrócić. Ale przecież nic się nie stało, jechałem dalej, dojeżdzałem do kolejnej miejscowości, poczułem lekki uśmiech na twarzy, chciałem zawrócić, przymknąłem na chwilę oczy, nabrałem powietrza w płuca, nawet nie wiem kiedy odskoczyłem w bok, pamiętam tylko jak coś mignęło mi przed maską. Coś,lub ktoś.
|
|
 |
|
Jestem w chuj nieodpowiedzialny, obiecałem sobie że wezmę na barki całe cierpienie bliskich osób, że będę silny, że będę pomagał kiedy będzie taka potrzeba. Chciałem podpierać całym sobą rozsypujące się światy najbliższych. Sam sobie wmówiłem że dam radę, że wszystko będzie ok, że uda mi się posklejać i ponaprawiać wszystko wokół, przeliczyłem się, źle wyliczyłem siły. Nie potrafiłem dotrzymać słowa samemu sobie i tak naprawdę nie radzę sobie dziś z tym, bo wiem ile serc zawiodłem.
|
|
|
|