 |
|
tu ból oddycha aksamitem.
jesteśmy tylko ciszą białym wierszem pełnym czarnych liter,
odbitym mitem, gdy lustro gubi geometrię,
|
|
 |
|
może proszę o zbyt wiele, ale czuje to co ty
|
|
 |
|
karmię wstyd, skoro świt,
marszczy brwi zanim wyznam ci,
proszę otrzyj łzy
|
|
 |
|
życie rodzi się w bólach, ty...
daj mi żyć gdy akurat nie mam sił by
żyć, taka natura
|
|
 |
|
w agonii
choć traci siłę w monotonii, roni łzy,
dziś diabeł wręczył Ci w jedną stronę bilet myśli
|
|
 |
|
wczoraj czułeś smak ust i puls, dziś nie czujesz nic już
|
|
 |
|
myślę o Tobie i jakoś nie mogę przestać cały mój świat w Twojej osobie się streszcza.
|
|
 |
|
kiedyś ktoś w końcu doceni cię tylko za to, że jesteś.
|
|
 |
|
może brakować mi słów, ale nie własnego zdania.
|
|
 |
|
to że się uśmiecham, śmieję, żartuje tak zawsze nie znaczy że u mnie jest zajebiście. Ja po prostu nie lubię pokazywać, że jest źle.
|
|
 |
|
Nie chcę już tęsknić za tym, czego nie mam. Muszę zaciskać pięści, bo to wszystko się zmienia.
|
|
 |
|
-wiesz chociaż na jakiej pozycji on gra? -tak, jest bramkarzem -tylko że oni grają w siatkę..
|
|
|
|