 |
|
tonę w morzu wyrzutów sumienia i poczucia winy.
|
|
 |
|
od zawsze mam taką jazdę, żeby wstać i iść dalej, nawet gdy czasem upadnę.
|
|
 |
|
wiele razy powtarzałem, to już ostatni raz.
potem nie mogłem spojrzeć w lustro przemywając rano twarz.
|
|
 |
|
życie nauczyło mnie, taka jest zasada, że ważne ile razy wstajesz, nie ile upadasz.
|
|
 |
|
lepiej nie bądź uparty, odpuść, bo nic nie zmienisz,
dawno powinieneś skumać, że los Cię ma w kieszeni.
|
|
 |
|
moi ludzie za mną i nic się nie zmienia,
żyjemy w piekle, bo piekłem jest ziemia.
|
|
 |
|
wiesz, ja też lubię ostrą jazdę, mieć w czubie, łapać chwile każde.
|
|
 |
|
to jest właśnie tak, to ma słodko-gorzki smak.
|
|
 |
|
ja będe walczyć i wygrywać,
by zakładać sobie cele i ich szczyty zdobywać!
|
|
 |
|
pozmieniało się dookoła, nie wiem czy to świat
zwariował, czy to ja łapię lekka schizofrenię i dziwnego doła.
|
|
 |
|
zabiorę Cię nad Wisłę, będziemy pić, palić, gadać, wspominać, myśleć..
|
|
 |
|
nigdy od życia nie chciałem zbyt wiele,
upadałem, wstawałem, szedłem dalej przed siebie.
|
|
|
|