 |
|
nie jestem zajebiście idealna, popełniam błędy, krzywdzę ludzi, ale kiedy mówię "przepraszam'' lub ''kocham'' mówię serio, a nie na niby .
|
|
 |
|
wiesz jak mnie to rani, a ty i tak mi dopierdalasz..
|
|
 |
|
wiem jak cholernie trudno ze mną wytrzymać, ale są osoby, którym nie sprawia to trudności.
|
|
 |
|
bo trzeba tylko wiedzieć kiedy skończyć.
|
|
 |
|
byłeś błędem, ale błędem wartym popełnienia.
|
|
 |
|
weź moją dłoń i chodźmy naprawić to, co kiedyś spieprzyliśmy.
|
|
 |
|
uwielbiam, kiedy niemal błaga o to, bym wracała szybko. kiedy budzi mnie rano tylko dlatego, że już za mną tęskni. to, że znamy się krótko, a ufa mi tak, jak nikomu wcześniej. znam jego najmroczniejsze sekrety. pokłada we mnie nadzieję, której nie umiem nawet sobie wyobrazić. / smacker_
|
|
 |
|
opowiedz mi o swoich pierdolonych łóżkowych przygodach, na pewno zyskasz mój szacunek. / smacker_
|
|
 |
|
walenie w drzwi budzące ją jeszcze przed świtem. jego zachlany głos krzyczący, żeby go wpuściła. ale nie mogła. wrzeszczał, że wie, że tam jest, żeby się obudziła, bo jej potrzebuje. przez noc zmienił zdanie. jeszcze wczoraj twierdził, ze jej nie chce, kazał jej się odpierdolić. chciał już tylko pójść do baru i nachlać się, jak codziennie. i wyszedł, mimo, że wiedział jakie będą konsekwencje. "jeśli teraz wyjdziesz, to już nie wracaj" to były jej ostatnie słowa, przed trzaskiem zamykanych za nim drzwi. a teraz o te same drzwi opierała się, siedząc w jego ulubionej koszulce, z potarganymi włosami i rozmazanym makijażem. a zza pleców dobiegał przepity głos. i jego pijackie obietnice, że to ostatni raz, że już jej nie skrzywdzi. a potem rozpaczliwy płacz, że naprawdę nie da bez niej rady. to samo, co codziennie o pierdolonej czwartej nad ranem. / smacker_
|
|
 |
|
a dziś gaszę twojego kumpla, bo zwyczajnie denerwuje mnie myśl, że mógłby mi ciebie zastąpić. / smacker_
|
|
|
|