 |
|
Szłam, szłam przez ciemny park cała we łzach. Zastanawiałam się co takiego Ci zrobiłam że skończyłeś to co tak długo budowaliśmy. Nie miałam odwagi nawet sprzeciwić się Twoim słowom. Przepełniała mnie bezsilność. A teraz idę i idę , przed siebie, niechcę w takims tanei wracac do domu, niechcę żeby ktokolwiek wiedział co się stało, ejdnak w końcu nie będę mogła udawac że jesteśmy razem. Pamiętam tylko Twój krzyk, to jak wyzywałes mnie od najgorszych szmat i jednym tchem wylałeś na mnie całą swą neinawiść. Teraz myślami próbuję uciec od tego, ale niemogę. Nadal nierozumiem jak mogłeś poddać się plotkom na mój temat. Niepamiętasz już jak całowałeś mnie w czoło i powtarzałeś za każdym możliwym razem że nawet smierć nas nie rozłączy? To się kurwa przeliczyłeś. Ale to Ty zaufałeś obcym ludziom którzy wieli więcej na mój temat od samej mnie.
|
|
 |
|
nierozumiem dlaczego mnie zostawiłeś. przeciez mówiłeś mi że juz na zawsze będziemy razem , że mnie kochasz i potrzebujesz ? a teraz ? teraz najwyraźniej potrzebowałeś trochę gładzi tynkowej a ta blondi Ci ją daje .
|
|
 |
|
nie, nie będę Twoja kolejną zabawką. Udowodnię Ci że nie jestem kolejna naiwną idiotką którą zabawisz się a potem zostawisz jak psa dla innej .
|
|
 |
|
- ojej, łazienka .. jak u królów! piękna! - taaa, nawet tron jest. siada babcia, to się poczuje jak królowa. / veriolla
|
|
 |
|
po Jego śmierci? najpierw winiłam Boga, bo przecież jakim prawem mógł mi Go zabrać, przecież był mój , nie Jego. następnie winiłam lekarzy, bo Oni zawalili po całości i gdyby nie to, to może właśnie teraz bawiłabym się z Jego dziećmi, albo siedziała z Nim i Jego żoną, śmiejąc się. na końcu zaczęłam winić siebie, choć było to kompletnie bezpodstawne. nie mogłam wydarować sobie, że nie byłam przy Nim. wierzyłam, że moja obecność by mu pomogła , choć było to absurdem. dziś ? dziś winię i lekarzy i Boga i siebie - nadal. i choć zrozumiałam, że widocznie tak musiało być, to nadal nie potrafię pgoodzić się z faktem, że Go już tu nie ma. / veriolla
|
|
 |
|
to dziwne mieć wroga w samym sobie, nieprawdaż? ale właśnie to małe coś z lewej strony, w klatce piersiowej , to takie bijące, rzekomo zwie się serce - to mój najgorszy wróg na świecie. mały pierdolnik, który zadaje mi więcej cierpienia niż jakiekolwiek uderzenie, czy słowa. mały skurwiały narząd niszczący mnie dosczętnie. / veriolla
|
|
 |
|
to nie tak, że ja nie gram fair w miłość. po prostu spotkałam na swojej drodze takich graczy, którzy pokazali mi co to brak reguł i ciosy poniżej pasa. / veriolla
|
|
|
|