 |
|
i nie czuje nic poza tym że mi się to należało
|
|
 |
|
nie patrz na mnie tak jak wtedy, nigdy nie będziemy razem. już wybrałem moją drogę, co z tego, że umrę sam
|
|
 |
|
są dni, kiedy mówię: dość, żyję chyba sobie sam na złość
|
|
 |
|
jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść, to przecież dobrze, dobrze o tym wiem, chciałbym umrzeć przy tobie
|
|
 |
|
kiedy wieczór wyganiał mnie, coraz rzadziej wracałem, bez Twych rąk i Twoich ust, chciałem uczyć się życia teraz kiedy pytasz mnie, nie mam nic do ukrycia
|
|
 |
|
ile wart jest bez Ciebie, ile wart jest mój świat i jak trudno uwierzyć, w najprostsze słowa dwa?
|
|
 |
|
twoje policzki tak się śmieją, oczy, skóra
|
|
 |
|
nie ma niczego lepszego i chuj
|
|
 |
|
Daje wam kroplówkę z szambem przez zabrudzony wenflon, to i tak bardzo dużo, jak na takie marne ścierwo, za cierpliwość, w myślach jestem seryjnym mordercą ;]
|
|
 |
|
obydwoje chcemy szczęścia.
|
|
 |
|
coś tam podpowiadali, żebym olała Ciebie
|
|
 |
|
w zasadzie powinnaś już wrócić. nieobecność twoja nieprzydatna puchnie nocą w gardle.
|
|
|
|