 |
|
przeszliśmy razem wiele dróg, umarliśmy tyle raz już
|
|
 |
|
nie wiem czego nienawidzę bardziej – czy tego miejsca czy Ciebie, nie umiem myśleć już o tym, zastanawiam się czemu nie wiem, nie umiem słuchać dłużej, patrzeć głębiej, widzieć więcej, mała, proszę opuść te ręce; ja nie mam więcej sił, Ty rozumiesz ten syf, rozumiesz cokolwiek z tych wszystkich dni? bezsens, mówiłem zawsze, że tego nie chcę.. już nie wiem czy Cię kocham, czy tylko pieprzę i nie wiem czy Cię mam czy tylko tu jesteś i czy te parę metrów to nasze miejsce
|
|
 |
|
wyszedł znów wielki chuj z tego co było w planie
|
|
 |
|
zdejmij z głowy problem, po co martwić się na zaś?
|
|
 |
|
nie pierdol, że nie, prawda kłamcę w oczy razi,
niczym wrzątek parzy, spróbuj to zajarzyć
|
|
 |
|
ty w tym syfie tkwisz, no bo wpadłeś po uszy, gówno z tego zostało, mało co cię już ruszy
|
|
 |
|
nie wiesz - nie dyskutuj, plotek nie produkuj
|
|
 |
|
dziękowaliśmy za kozacki czas, gdy kolejny raz robiliśmy to ostatni raz to zawsze tak samo męczy, jak matki płacz los tu miał wygrana nam podesłać ale zadrwił z nas
|
|
 |
|
pierwiastek lovka, mała, chyba coraz mniej go w nas, a ja patrze na niego, jak ptak ze złamanym skrzydłem
|
|
 |
|
wszędzie kurwa dobrze gdzie nas nie ma, także zapomnij o tym, że każdy ma życie co jest tematem na książki nie chce w twoim życiu być w roli wyroczni, chce w roli odskoczni
|
|
 |
|
na rękę raczej nie jest mi wrzucanie obrączki, świat jest za szybki na związki skumałam to wolna
|
|
 |
|
wszystko się kończy jak ostatni browar który sączysz
|
|
|
|