 |
|
Przyznaj, tęsknisz za nim każdego ranka.
|
|
 |
|
Wspomnienia nie znikają jak śnieg.
|
|
 |
|
Byłeś, a tego się nie zapomina.
|
|
 |
|
i znów oddalamy się od siebie
|
|
 |
|
Wracaj, bo nic tu teraz nie ma sensu i zamiast tlenu wdycham kurz. Wracaj za dużo domów i zakrętów
spod nóg usuwa mi się grunt.
|
|
 |
|
Teraz zamknij mnie w swojej dłoni,
chcę się niebu w twych oczach pokłonić,
łagodnie połóż mi palec na ustach,
razem niepewność odpędzimy i strach.
|
|
 |
|
I dlaczego mimo wszystko komplikuję sobie życie,
czemu skrywam wciąż przed tobą to co pragnę ci wykrzyczeć,
czemu robię głupie błędy mimo błędów świadomości,
czemu wikłam wszystko w sobie zamiast wszystko to uprościć?
|
|
 |
|
A więc to właśnie jest życie, zajęcia dla początkujących, przyjdź do mnie jak najszybciej,
ciągle nie mogę spać w nocy,
złożysz mnie kostka po kostce,
plecy, nadgarstki i uda,
zbudujesz świat, który znowu jak na złość mi się nie udał.
|
|
 |
|
Jesteśmy jak nuty na pieciolinii, razem czy osobno zawsze dobrze brzmimy.
|
|
 |
|
Jeśli też szukasz miejsca aby nabrać choć na moment z tego świata, który funduje nam dramat, puść ten numer na słuchawach, skrusz susz i zrób wdech, kiedy zaczyna padać albo zbiera się na deszcz.
|
|
 |
|
Moje miasto nigdy nie zasypia, nigdy nie milknie muzyka, nikt nie zadaje nam pytań. Chcemy bawić się, tańczyć i palić kwiaty gandzi, bez nadzoru gamoniów z nieoznakowanej Fabii.
|
|
 |
|
I nawet jeśli milczę, gdy trzeba krzyczeć, nawet kiedy krzyczę, gdy powinienem milczeć. Sumienie da mi znać, popiół mam zawsze przy sobie i nie musisz mi pomagać, sam wysypię go na głowę.
|
|
|
|